|

3 stycznia 2005 // 0:11
wersja romantyczna
Spędziłam feeryczny czas z męskim wcieleniem Kopciuszka, który mimo całego swojego uroku znika gdzieś zanim wybije 'ta' godzina...
wersja realistyczna
Miło było, ale się skończyło. Złamas.
Impreza od piatku do niedzieli jest akurat długa.
Sałatki śledziowe oddane chłopakom z akademika nr 2.
Ludzie udziwnieni w liczbie niepoliczalnej.
Stan siniaków nieznanego pochodzenia: 3.
Trzeźwość umysłu: ok 70%.
Mnoga ilość godzin smiechu i dobrej zabawy.
Strat moralnych, fizycznych nie odnotowano na badanym terenie.
1. Nie lubie pseudoszampana! Stawiam na kalifornijskie wino.
2. Rodzice wyłapują to, co chcą. Z całej opowieści zapamiętali słowa 'obudziałam się w nieswoim łózku, wstałam jedynie po to, by się przenieść na swoje' Kit z tym, ze w miejscu, w którym przeca nie mieszkam żadne łózko nie jest moje własne :|
(4)

5 stycznia 2005 // 1:29
Z literkami i & a pod rękę.
Źle mi i tyle...
I marudna jestem, od rana tzn od 10:30
Nie wiem czy przyjazd Iwonki z Mirem mnie ucieszył czy bardziej zasmucił.
I głupia ja chciałam pokazać Mirkowi jak się można pomylić na mojej komórze i smsa wysłałam do A. zamiast do P.
I jajo z tego wyszło.
I nie czułam, ze to było to.
A rogala jadłam o 22:30 - suchy był już...
I nawet Fatboy nie pomaga.
A to, ze jutro będzie nowy dzień tzn, że dzień lepszy?
A postanowienie noworoczno jakieś tam miało być, ze nie bede pic wiecej szampana, bo nie lubie. Jest 4 stycznia a juz sie nie trzymam zasad.
(2)

6 stycznia 2005 // 20:26
Poemat ambitny:
Dzień dzisiajeszy jak rozrzedzony budyń śmietankowy jedzony małą łyżeczką.
Ta niekonsystencja rozwlekała niekończącą się nerwową atmosfere mojego domu.
Na końcu trafiła mi się rodzynka.
Utopiona tam specjalnie.
Bedzie larmo, ze ją ukradłam do swego budyniu...
[Będzie larmo jutro. I ja tam będę i będzie...]
(3)

8 stycznia 2005 // 16:34
Bo ja nie wiem co o tym wszystkim sądzić i czy się dać ponieść biegowi zdarzeń.
Bo przecież On się stara.
Stara tak bardzo - czy to coś zmienia?
I nie wiem też za realizacje którego z marzeń sie brać na początek. Opcja brania się za kilka na raz odpada zupełnie z przyczyn czysto materialnych. I nie wiem co wyprzedza drugie.
I na rozsterki poszłam myć auto.
Lubię myć auto, nawet jeśli łapięta marzną.
A 'Larmo' będę długo pamiętać, bo...
Bo wtajemniczeni wiedzą.
zzzzzzzzzzłłłłłłłłłłłłłłłooo usłuszałam wracając autobusem do domu. Wystąpił uśmiech.
dodano 9.I.2005
Jak Boga kocham spotkam jeszcze jedną złodziejkę notek [ew. złodzieja] to robię osobna liste w linkach.
Rany julek... ludzie bywają beznadziejni...
Tosz to żałosne zupełnie!
(6)

11 stycznia 2005 // 22:46
inicjowałam, oraganizowałam, współtworzyłam, ustalałam, kierowałam - znalazłam dziś jakie stare notatki z warsztatów. Słowa pisane na marginesie. A dziś... dziś mi się nareszcie przydały. Bo dziś wreszcie się mogłam choc trochę wykazać.
Monotonia nicnierobieniakonkretnego mnie zaczyna przytłaczać. Zbudził się nawet pomysł na ranne wstawanie i gimnastykę na dechach strychu mojego własnego.
Tylko czy to nie iluzja jakiś rzeczywistych potrzeb - bycia odpowiedzialną za coś. Brakuje mi motywacji do zycia aktywnego. Bo nie do życia w ogóle - do tego pretekst mam, aż za dobry.
Za mało.
I prócz spalonej jajecznicy Wojciecha to nic dzisiaj w domu nie śmierdziało zła domową atmosferą. Dzień pod tym względem można zaliczyć na plusa.
Z pracy Gabrysi się cieszę i z nowego mieszkania Varshy, z kromek z lubionym serkiem i zaproszenia na rogala z marmoladą. Z książek jeszcze nieprzeczytanych, zdjęć szczeniaków od Tomka i mnogosci uczuć, które przeciez mogę w sobie wskrzesić. Bo mogę!
Ktoś dziś napisał 'krowy doić trza!' - ino kaj te krowy są?
(2)

14 stycznia 2005 // 14:35
Tyle we mnie optymizmu!
Tyle... aż się dziwie.
Ale słabo... słabo mi się zrobiło.
Powrócił jakiś dziwny lęk, ze znowu trzeba będzie walczyć.
Gdzieś słyszałam, ze jak się raz powie o swoim problemie, to później już łatwiej przychodzi mówienie o nim bez emocji - nie jestem tego najlepszym przykładem.
Przytulam się do pięknej wizji świata.
(2)

14 stycznia 2005 // 23:51
Przytulam się do pięknej wizji świata. c.d.
To nie był dobry dzień. Nie był.
Wiem dlaczego cały dzień było mi słabo - teraz to wiem. Nic to nie zmienia mojego lęku. Bo to po prostu 'powtórka z rozrywki'.
Moja siostra z bratem spanikowali - paraliż nie pozwolił im dzialac logicznie. A ja bym już tej notki nie pisała. I zrobiło sie tak dziwnie, głosy słyszane jakby z oddali, obraz niby wyrazny ale jakaś dziwna perspektywa - rzeczy zmieniajace kąty polożenia.
I ten telefon od Karo o 23. Jak z filmu, z kiepskiego w dodatku.
A, ze nic z tego nie rozumiem zbytnio to moze...
Moze sen mi się przyśnił?
Weszłam w jakiś dziwny, surrealistyczny sen, który z góry zakładał nieład i opuchliznę.
Łyz są wynikiem jedynie spuszczenia nagromadzonej wody.
Gdyby nie ta niepewność to miałabym pewność - jakkolwiek to głupio brzmi.
Nie pomyslałam, ze słowo 'tęsknie bardzo' kiedyś mnie tak bardzo zaboli. Boli. Boli.
[Agnieszce dziękuję]
(3)

16 stycznia 2005 // 23:23
Chciałam jechać w tym tygodniu pierwszy raz w życiu na narty.
Spełniłoby sią kolejne z moich marzeń.
Nie wiem co, ale zrób coś, żebym mogła jechać!
muszę jutro poszukac jakiegoś lekarza!
taki mam plan
[łłłłoj jak się boję]
(6)

22 stycznia 2005 // 0:27
'W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym.'
Dziękuję za tą 'niemożliwość' dzisiejeszego wieczoru.
Ubawiłam się przednio.
Doświadczyłam po raz kolejny, że trzeba usmiechać się i podejmowac działanie.
Trzeba grać w bilarda i zamawiać piwo na hasło!
Trzeba! Innaczej się traci te piekne chwile...
Patetycznie być może ale jakże radośnie.
Bawcie się!
(5)

25 stycznia 2005 // 0:28
'Ludzie mówią, że (...)
Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć.'
Jutro kręcimy 'Zabawy na sniegu cz. III'
(13)

28 stycznia 2005 // 14:30
Zobaczyłam to słowo na płocie,
wydeptane na śniegu
i jego smak ciągle czuje jak siarke w ustach...
failure
failure
failure
failure
failure
failure
failure
Przysięgłabym, ze miałeś koszulke z takim nadrukiem
Przysięgłabym gdyby nie ten rozmazany tusz.
Z rozmazanym tuszem się nieostro spostrzega.
(9)

31 stycznia 2005 // 0:12
Dlaczego jabłko
ma
tylko głowę
(Tomasz Jastrun)
Umówilam się na film pt. 'Wysiadaj, w tym pociagu zmarznie Ci tylko tyłek'* - taka przestroga, zeby w życiu ubierać majtki z golfem.
*scenariusz i reżyseria Małgorzata G.
(8)
     
|