archiwum

2008

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

2005

2004

2003


linki


kontakt


ownlog.com


layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.


7 stycznia 2007 // 22:43

w ten sposób człowiek przestaje być egoistą
(choć na chwilę)

(1)



15 stycznia 2007 // 0:08

znowu mam cholerną ochotę zmienić nr telefonu, wyjechać gdzieś albo głęboko sie zaszyć w domu

zawsze tak mam kiedy robię coś wbrew sobie
a wystarczyłoby powiedzieć NIE
bo przecież coraz bardziej NIE chce twojej obecności w moim zyciu
NIE chce też znów zostać sama

gardzę ludźmi, którzy postępują w tak cholernie egoistyczny sposób
a jednoczesnie wiem, że nie tylko ja jestem winna tej idiotycznej sytuacji
Ty brniesz w nią tak samo intensywnie

Mogę biec szybko biec
Lecz jest od siebie
Uciec najgorzej
Dlatego stoję wciąż
Pod twoim domem
I wszystkie nasze noce niespełnione
Podglądam przez szyby zapłakane
Ty przecież wcale takiej
Mnie nie chciałeś
Dlatego uciekałam
Jak najdalej
I biegłam
Choć wiedziałam doskonale
Wystarczy jedno twoje zawołanie
I wrócę taka
Jakiej mnie nie chciałeś

(0)



17 stycznia 2007 // 22:41

na mnie trzeba reagowań salwami ochów i achów
reagować bezwłocznie
inaczej wiem to na pewno - totalnie jestem Ci obojętna

muszę się leczyć!

(13)



21 stycznia 2007 // 23:09

w szukaniu szczęscia jestem jak pijak, który nie może trafić do domu,
ale wiem, że mam dom
(o 23 mnie naszło na Voltaire`a)

dwudniowe opierdzielanie się poprawia humor,
moze ja po prostu zmęczona jestem tym co było, co jest i na co się zanosi

(2)



22 stycznia 2007 // 23:43

Nie umiem otworzyć auta, mocuje się z kluczami, aż leca pierwsze łzy
wsiadam z dygoczącymi rękami, zakładam rękawiczki, ale to chyba nie dygocenie z zimna, nie ze spadającego poziomu cukru
nigdzie, nikt nie odbiera
jadę nerwowo, klnę i ciągle spogladam w lusterko, jakby ktoś siedział na tylnym siedzeniu
na tym cholernym parkingu nie ma żadnych wolnych miejsc, parkuję więc gdzieś daleko, za daleko - idę trzęsąc się coraz bardziej
zimna klamka, drzwi, schody, winda, drzwi, drzwi
mijają mnie ciągnący nogami depresyjnie pochyleni ludzie
widzę Cię nareszcie białego, w białej pościeli, w białym pokoju
(biel nigdy nie będzie mi się kojarzyć z niczym dobrym)
i tak bardzo chce mi się płakać
i krzyczeć
ktoś mnie wyprasza, bo teraz musimy...
i myslę sobie 'ok ja poczekam, ja ciągle tylko czekam'
wiec czekam na tym bezdusznym korytarzu, wśród paru innych czekających, sapiących, śmierdzących
chce mi się rzygać, tak najzwyczajniej
patrzę na ochraniacze na butach
mogłabym stworzyć ich muzeum, zdeptanych po najgorszych oddziałach

siedzę przez chwilę/przez wieczność


Boże nieustannie myślę czego chcesz ode mnie.
przestaję wierzyć, że można żyć spokojnie, radośnie, łagodnie
Kłaść się i zasypiać bez lęku o jutro i dać się spełnić temu zaufaniu.
Gdzie jest ten 'szczęsliwy nowy rok', którego nam wszyscy zyczyli tak radośnie?
Moze leży na intensywnej terapii?
Cholernie to wszystko cuchnie, gnije i doprowadza do obłędu.
Twoja wiara w moje siły jest progiem, który coraz gorzej przeskakuję.

(4)



28 stycznia 2007 // 23:27

wiesz o ile łatwiejsze jest życie kiedy sobie powiesz 'chcę'?

(święte słowa superniani zaczełam wcielać w zycie jak przystało na niesforne dziecko obiecujące poprawę)


jesteśmy wszyscy razem
nareszcie!
na jak długo?
(wiem, ze nie powinnam tak myśleć, ale ciągle się boję, ze nic dobrego długo nie trwa)

(2)