archiwum

2008

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2005

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2004

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2003

grudzień

listopad


linki


kontakt


ownlog.com


layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.


6 listopada 2003 // 23:24

Postanowiłam kontynuowac pisanie bloga,
NIE ze względu na:
- brak przyjaciół, którym mogłabym się pożalić...
- niewiarygodnie ciekawe życie,jakie prowadze...
- modne ostatnio blogowanie...
- wizje i misje...
- czekania na porady życiowe innych...
- nudy...
- etc..
Piszę, bo zalegają we mnie emocje i uczucia, które uwolnione od subiektywności i krytykanctwa strony przyjmą...
Wiem, ze moje słowa nie skrzywdzą, bo nie zostaną wypowiedziane człowiekowi, a mimo wszystko ulecą...stana się wolne od ciężkości, niepokojów i lęków...
A może będzie to okazja do napisania kilku wierszy...ponoć
"nigdy nie brak okazji do pisania wierszy" :)
Życzę sobie samej wytrwałości ...
Bye

(1)



7 listopada 2003 // 18:09

"Z pani to jest urodziwa babka... jak będzie już pani miała męża to życzę pani, by on wracając z pracy nie sciągał jedynie czapki i mówił..swoje już na dziś zrobiłem"...
"ja wiem co jest ważne w życiu, ...teraz to wiem, bo mógłbym iść na piwo...zalać sie w trupa ale nie na tym rzecz polega - trzeba walczyć o życie, o swoje sprawy a kiedy jest ciężko jeszcze bardziej się zaprzeć i przed siebie"
..........konsternacja mnie ograneła gdy to usłyszałam....
Właściwie to dlaczego jakiś obcy facet zaczepia mnie na przystanku i mówi mi takie rzeczy ...?
Być moze nie byłoby w tym nic dziwnego, bo takie sytaucje mogą zdarzyc sie codziennie,ale niesamowite jest to, że ja własnie dzis się poddałam, ze to dziś powiedziałam sobie "nie warto się starać, życie i tak nie zalezy odemnie" - gówno prawda! zależy odemnie!!
I to własnie ten facet pozwolił mi to sobie uświadomić...poczułam się troche jakbym spotkała Anioła Stróża...nie tak miał wyglądać...
heh czyli mój A.S. klnie, pali papierosy i zaczepia mnie wieczorem na przystanku autobusowym ;) co jak co ale tego to się nie spodziewałam, wiem wiem Bóg jest nieprzewidywalny:)
Dziękuję Ci człowieku, który dziś zagrałes role w sztuce mojego życia, który zagrałeś role Anioła Stróża..dziękuję za uświadomienie tego co najprostrze a najważniejsze :)))))


(1)



9 listopada 2003 // 2:53

Chyba naprawde pogubiłam się życiu...nawet nie w życiu w ogóle...ale co gorsza pogubiłam sie w swoim...
Już nie wiem co wypada, co powinnam, czego broń Boże nie robić, z czym sie kryć, o czym mówić otwarcie, czy sie usmiechac czy płakac, Irytuje mnie tak wiele rzeczy, a czasem te same sytuacje spływają po mnie nie pozostawiajac żadnego sladu emocjonalnego, a moze zbyt wiele rzeczy biorę za bardzo do siebie...to chyba wynika z samooceny ....
Są ludzie, których obecności nie tolerujemy, trudno nam ich zaakceptować...
Jejku tylko dlaczego ja najbardziej nie znosze siebie samej...?

(2)



11 listopada 2003 // 0:42

Po wczorajszej stłuczce samochodowej i innych "doznaniach" o 21 grzecznie leżałam już w łóżeczku przytulona do poduszki, czekajac na naszczęscie szybko przybyły sen.
O 24 obudził mnie sms od D.(cholerka cieszę się, ze dobrze bawisz się w górach ale daj człowieku pospać innym!).
Za to dzis obudziłam się z potwornym bólem głowy, który przekonywujaco namawiał mnie do niepodonoszenia powiek, nie mówiac już o reszcie ciała...naszęscie hipermocna kawa czyni cuda :)
Szybko wpadłam w wir codziennych zajęć zwłaszcza, ze młody poprosił mnie o pomoc =, bo miał wizje i misje kolorystyczne wygladu scian u siebie - więc spełniałam kreatywne wizje ...Prace wynagrodzono mi pysznym obiadkiem i obiecano grzeńca w moim ulubionym pubie :)
Ponadrabiałam też zaległosci w czytaniu, niestety nie miałam z kim przedyskutowac spostrzeżeń, bo Polacy chyba zapomnieli co tj. arytkuł czy książka (przepraszam w tym miejscu A. i K. - chłopaki Wy zawsze jestescie na biezaco - dzieki Wam za to)
Wieczorkiem wpadły znajome na kawe (która to już dzis z kolei - dostene palpitacji serca). Pogadałysmy o starych dobrych czasach, o facetach, których już dzis nie ma...gdzie te chłopy sa ...?
Chyba potrzebuje miec dużo zajęć...nie jest mi wtedy ta cieżko z sama soba...


..............
Nie wiem czy powinnam Ci to Przemku powiedzieć, więc może zeby nikogo nie ranić napisze to tutaj: "Jesli zawsze tak szybko reagujesz na wiadomosc o czyims wypadku samochodowym to dupa z ciebie a nie przyjaciel! Zawiodłam się. Wiesz, ze potrzebowałam wtedy twojej pomocy ..."

(1)



13 listopada 2003 // 19:33

Wczoraj 20 godzin biegania po całym chyba slasku...
Dzis już jest 14 godzina...ale musze przyznać, ze bardzo lubie kiedy nie mam zbyt dużo wolnego czasu...tzn nie, ze lubie mieć tyle nauki czy pracy ale uwielbiam otaczać się najbliższymi i innymi ludzimi, chodzić do jeszcze nie poznanych miejsc, doświadczać, ogladać, wachać, słuchać...tyle się dzieje - nie potrafie siedzieć zbyt długo sama, bo głupieje...a kontakty smsowo-netowe mnie przerażaja...
Relaksujac się po zajęciach wpadłysmy na grzańca do "sasiada"...ech...fajnie było..szkoda, ze tak krótko, ale ciemno, zimno i do domu daleko... trzeba wracac te 40 km ... wiec nie pozostało mi nic innego jak pożegnać towarzystwo i wio do domku :((( nie nie nie :)))) taka mama minke bo było git :]
Uciekam, bo znalazłam bardzo intrygujaca i cholernie zakręcona ksiażke... wreszcie poczytam :)
Pozdrawiam Was wraz z zapachem przypraw korzennych, który dzis mnie nie opuszcza...mniam :D
..........
Do kamiennejtwarzy....Masz racje Przemek nie jest telepata i broń Boze nie mam mu tego za złe. Nie wymagam od ludzi rzeczy niemożliwych; jest mi poprostu przykro,że nie zareagował...że dając Mu znak, ze potrzebuje pomocy otrzymałam ja stanowczo za pózno i jedynie z tego powodu jest mi tak smutno,bo stał się na to obojętny...nie tak zachowuja sie przyjaciele...
Natomiast co do sms od D. - przyznaje absolutna racje...(przypomina mi sie tu jak kiedys jako mała dziewczynka obudziłam mojego chomika, który rozbudzony ugryzł mnie w palec, zareagował atakiem mimo, ze ja go chciałam pogłaskać). Obiecuje budzace mnie sms traktować z mniejsza agresja ;)Pozdrawiam


(1)



14 listopada 2003 // 23:44

"Kłopotem swiata jest to, że głupi sa zbyt pewni
siebie, a inteligentni zbyt pełni watpliwosci..." (Bertrand Russell)

(2)



18 listopada 2003 // 23:10

Chciałam się wysilić na jakies podsumowanie tego dnia, ale zwatpiłam..nawet nie wiem co napisać...tak mi smutno...
Dzis widziałam okropny wypadek samochodowy, na miejscu zgineła kobieta...wróciłam do domu i telefon...okazało się, że to była mama mojego kolegi...nie mam nic do dodania...
żyję dzis wsród hałasu własnych mysli


"Z każdego kształtu ucz się przemijania
Rzeczy, niesionych nieustanna fala,
Ażebys umiał żegnać się bez żalu,
Kiedy nadejdzie chwila pożegnania."(M.Jastrun)

(3)



21 listopada 2003 // 22:11

Strach ... nie zapraszałam cię - dlaczego przyszedłes?
boję się jutrzejszego pogrzebu
boję się tego co dzieje się z mama
boję się, że dzisiejsze krwawienie może byc czyms poważnym
boję się, że strace to co długo budowałam
boję się Twojej ciszy
boję się, tylu rzeczy, ludzi, siebie samej
boję się...


(1)



24 listopada 2003 // 23:07

Standard...

- jak co poniedziałek Tereska (promotorka) nie podarowała sobie i pojechała po nas równo...no student ze mnie na 4 litery ponoć...wybaczam jej bo miała weekend bez męża ;P
- jak zawsze mało czasu na wyrobienie sie ze wszystkim wiec w przelocie poszamałam tylko pare niezdrowych zapychaczy ...
- jak co wieczór siedze obiecuje sobie ze jutro sie biore za siebie i bede prowadzic ustabilizowany tryb zycia, stałe pory posiłków, skoro wczesne wstawanie to przed północa w łózeczku...i jak zawsze kicha poszłam spac o 1 a wstałam o 5 [...naszczescie jest kawusia :) ]
- miałam sie zabrac za angielski i migowy..... bez komentarza
- jak zawsze zamiast wszystkich tych rzeczy siedze tu i pisze te notke... hmmm choć może to i ma swoje plusy ...to chyba ostatnio jedyna rzecz, która robie dosc systematycznie ;-)

Niestadardowo...

- odziwo kontakty z rodzinka dzis całkiem całkiem :)
- wreszcie udało mi sie zmienic ten blog...teraz jest taki jak chciałam zeby wygladał :]
- Marcin sie "obraził"....hmmm a może to u Niego standard...faceci ...



(3)



26 listopada 2003 // 20:39

Wstałam o 4 rano...
Biegałam cały dzień, z aż 15 minutową przerwą - wow ...
Po tylu godzinach na nogach zmęczona, głodna i wściekła czekałam prawie 1,5 godziny na autobus, a mój super - zajebisty ojciec nie raczył zmęczyć swojego szanownego kupra i po mnie przyjechać, choć go tak bardzo prosiłam ... bo mu sie nie chciało...jak można być takim egoistą?

I przestrzegaj tu człowieku IV przykazania jak ci sie nóż w kieszeni otwiera...



Po jaka cholere ja sie wyprowadzałam z tego akademika...zachciało mi sie mieszkac z rodzinką...





(3)



27 listopada 2003 // 17:40

Uprzejmie uprzedzam, ze na kupowanie biletu miesięcznego w PKS nalezy zarezerować sobie jakies 20 minut..no moze mniej jak macie któtkie imie i nazwisko...nie mówie juz o staniu w kolejce tylko o samej czynnosci kupowania...
No ok, moze i mam długie imię i nazwisko, może i adres nie najkrótszy ale żeby wszystko razem (czyli jakies 45 literek + pare "spacyjek") zajmowało kobiecie 7 minut pisania na komputerze to jest przegięcie ...łacznie kupowałam go prawie 20 minut, bo z wydawaniem pieniędzy też u kobieciny nie najlepiej....
Heh aż się Iwonka pytała czy wziełam relanium, ze się nie dałam sprowokowac do ataku...widocznie nie taka ze mnie agresywna baba ;)

(2)



28 listopada 2003 // 19:48

Jak się spędza piątek weekendu,w który większość Polaków imprezuje na Andrzejkach...
Ja siedze w domku, wykąpana w ciepłych skarpetkach Fistaszka
(pożyczył mi bo wie, że kocham zieloną wełnę), popijam sok pomarańczowy i czytam sobie wsze blogi...ktoś pomyśli - rany ale nuda..a ja mówię "wcale nie !!" - tak mi dobrze...wreszcie odpoczywam...w dodatku gdzie mam iść się bawić jak jutro znowu na uczelnie >studiuje dziennie, ale Tereska sobie zażyczyła konsultacji w weekend..no to już lepsza ta sobota niż niedziela. W dodatku w domku jestem sama, bo cała rodzinka gdzies się wyniosła..został Sołtys, ja i Hans Zimmer;) - uwielbiam każdy dźwięk, który narodził się w jego wyobraźni....

Jesli dzień miałabym poddać jakiemukolwiek podsumowaniu to stwierdzam definitywne - TRUDNY..nie czuję się dobrze z tymi wszystkimi problemami jakie mam, dochodzą do tego problemy przyjaciół, które wspólnie próbujemy rozwiazać, ...próbujemy...
Podzielili się swoimi ciężarami to wziełam..oni też zawsze biora jak mi jest cieżko...jakoś razem damy rade..tylko tak mi smutno kiedy widze, że nie zawiele mogę pomóc.
Doszłam do wniosku, ze potrzebuję rozmowy z "kimś" - ten "Ktoś" musi być zupełnie obiektywny, najlepiej żeby nie znał mnie, mojego życia, moich problemów..wtedy moze łatwiej przyjdzie mi zrozumieć dlaczego tak, a nie innaczej się dzieje...Tak, myslałam o necie..tu jestem obca ze swoimi problemami, ale chyba nie mam ochoty po 1 zamęczać kogoś..lubie ludzi :) po 2 tak naprawde to może bardziej potrzebna mi spowiedź niż rozmowa tak sensu stricto...
Wiem jedno, że z tym zamiarem noszę się juz jakiś czas więc najprawdopodobniej wreszcie to zrobie...oby...
Wiem co jeszcze mnie przygnębia...to, że zawalma..obiecuję a potem zapominam, nie mam czasu, nie chce mi się zwyczajnie, albo wpieniam się na coś i już nie mam ochoty robić czegokolwiek. Przepraszam potem wszystkich, których zawiodłam - Jezu niech moje słowo "przepraszam" nigdy nie będzie zwykłym wyrzutym z uczuć stwierdzeniem...tego bardzo bym nie chciała. Powoli nadrabiam obiecane rzeczy..poczułam się w prawdzie jak fundacja na rzecz.. no, ale obiecałam.
Kończę bo widocznie przemyslenia własnej egzystencji są tylko moim gadaniem, nie mają przeniesienia na praktyke..jestem świetna w teoetyzowaniu ..co z tego skoro rzeczywistość ma moje teorie w dupie.
A kołysanka na dziś? Ja polecam soundtrack "Tears of the sun" H. Zimmera...powiem tylko: BŁOGO ......



(4)



30 listopada 2003 // 18:17

Nie ma Cię a ja nadal:
- nie potrafię skasować Twoich smsów...
- widziałam Cię wchodzącego do kwiaciarni i obłedu dostawałam na samą myśl, ze mógłbyś kupować kwiaty innej...
- słucham tych piosenek i już nie potrafię trzeźwo mysleć...
- nie piszę wierszy, bo moje wiersze tak bardzo Ci się podobały...
-wszystkich porównuje z Tobą... (mimo, ze bardzo się staram tego nie robić)
- nie zniose dłużej twoich opisów na gg, nie włączam już nawet gadulca żeby tego nie widzieć...
- zdjęcia schowałam głeboko, co z tego jak potem rozgrzebuję cała szafe żeby się do nich dostać...
- nienawidze chodzić w "nasze" (już nienasze) miejsca;
- najgorsza w tym wszystkim jest twoja uprzejmość - wolałabym Cię znienawidzieć...


Skoro wszystko co kocham - muzyka, poezja, las, ksiązki, to specyficzne poczucie humoru, burze, zapachy, gesty, słowa tak bardzo przypominają mi Ciebie - to co mam zrobić? Zrezygnować z tego co kocham?

Próbowałam nie pamiętać, nie brać tego tak emocjonalnie, nie rozdrapywać - NIE POTRAFIĘ TAK !


A zwykłe pytanie Przemka " Czy jest ktoś, kto Cię może przytulić?" wprowadza chaos w każdą komórkę mojego ciała...


(4)