|

9 listopada 2004 // 10:58
Wiem do czego zmierzam
obralam juz nawet droge
jeszcze tylko skrece 2 razy w prawo, raz w lewo; prosto...
wciaz widze ostrzegawczo zolte swiatlo
niesamowicie napelnia mnie jednak silá perspektywa zielonosci w moim zyciu.
Nie zrozumiesz...
Pokochalam magiczna liczbe 10!
p.s.Gabrysiu, chce nigdy nie zapomniec Twojej dobroci. Powodzenia w tej Kobylce!
(9)

22 listopada 2004 // 16:34
Musisz zrozumieć, czasem robię coś wyłacznie dla samej siebie - odpoczywam.
I tak mi dobrze z poczuciem, ze wiem kim jestem.
Poznałam Krzysia.
Krzyś jest dziwny.
Krzyś jest intrygujacy.
Krzyś gadał całą drogę.
(2)

25 listopada 2004 // 19:15
Stałeś się kiedyś myśliwym strzelajacym do męczacej się życiem zwierzyny?
Strzelaj!
Marnujesz czas.
Kłamcy jak kłusownicy.
(6)

28 listopada 2004 // 21:28
dokąd, dokąd, dokąd ?
Powiedziałam, ze nie wracam.
Obym nigy nie żałowała.
Czuję skurcz na wysokosci pępką... tzn, ze się boję.
Stać stabilnie - nawet jesli wymaga to skrócenia jednej nogi.
(2)

30 listopada 2004 // 18:22
Od niedzieli biegam - dobrze mi z tym bieganiem.
W biegu się optymizm połyka niezauważenie.
Czuję się potrzebna, ważna, zauważona.
Czuję się. Czuję siebie.
Tylko stan konta się kurczy przy takim tempie życia.
London? Is this what you want?
(5)
     
|