archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

2003

grudzień

listopad


linki


kontakt


ownlog.com


layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.


3 grudnia 2003 // 22:58

Qrcze tak chciałam dzis napisac, ze wszystko jest super, ale...własnie miałam małe zwaracie z moja rodzicielka. Opowiem: wiec pytałam się Zosi, czy nie dałaby mi kasy na prezent, bo w sobote ide na urodziny...powiedziała ze ok ale po 1-wszym, bo wczesniej nie ma kasy. Wiec sie dzis grzecznie pytam czy juz ma te kase,a ona mi mówi, że da mi tyle co daje co miesiac i ani złowtówki wiecej!
No to mogła tak mówic od razu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak ja kupie prezent to juz mi z tych paru marnych groszy nic nie zostanie :[
Pozostanie mi chyba jesc makulature...
A ona sie smiała, ze tego to akurat mamy full
No i rozmawiaj z rodzicielka poważnie.....
Zagrzała mnie i tyle,bo lubie znac swoją sytuacje, a nie tak nagle boom!

Ok, juz sie nie żale, juz mi przeszło...przynajmniej nie mam już ochoty nikogo pobić




(4)



4 grudnia 2003 // 19:37

DIAGNOZA W HOLISTYCZNYM UJĘCIU ZDROWIA ;)

SFERA FIZYCZNA:
Gdyby nie dzisiejsze pokutowanie za obżarstwo o 2 w nocy, pewnie byłoby git, ale nie narzekam, bo sama jestem sobie winna...
Wyniki lekarskie za to mam the best - zdrowa jestem ponoć - heheh przynajmniej fizycznie ;)

SFERA PSYCHICZNA:
* INTELEKTUALNA:
No tu się musze pochwalić, że też nie jest źle, bo wziełam się wreszcie za angielski ( migowego jeszcze nie ruszyłam , ale się zrobi !!) Już nie czuję się taka niedouczona- hmmmm, chociaż perspektywa analizy dokumentacji, którą musze zrobić na poniedziałek budzi we mnie lęk, że nic nie rozumiem :/

* EMOCJONALNA:
Jest dobrze :) wreszcie porozmawialiśmy tak normalnie. Śmieszyło mnie w prawdzie jego stwierdzenie "troche się znamy..." hehehe no troche ;) W kazdym razie czuję, że zaczyna pękac tama milczenia, skrępowania i wierzę, że powstała szczelina pozwoli nam na powrót do normalnych stosunków między nami i mam tu na mysli normalne! stosunki miedzy ludźmi, którzy "trochę się znają" :P

SFERA SPOŁECZNA:

Już przestałam obiecywać, zę zadzwonie, odwiedzę, napiszę , bo zwyczajnie nie mam czasu :(
Jejku nie mówie jużo kasie na telefony, smsy, a częste listy do G. (do Australii)stana się chyba niedługo czystą abstrakcją...
Wierzę tylko, ze święta staną się okazją do bliższych kontaktów. No i Sylwester, tylko muszę Piotruśkowi powiedzieć, ze jednak przypilnuję mu tych 2 pokoików pod jego nieobecność (giciarsko by było :D )

DIAGNOZA:
Jest OK.

PROPONOWANA TERAPIA:
Zamiast szamańska kupić kartki na święta, znaczki i nadrabiać w ten sposób chociaz sfere społeczną ;) No i fizyczna się przy tym poprawi...Są inne zalecenia, ale wszystko w swoim czasie ;)

Podpsiała przyszła terapeutka (za niecałe 2 semestry :P) Nieistotne ;)

Pozdrawiam Was Mordki :)

(3)



7 grudnia 2003 // 0:22

Właśnie wróciłam z urodzinek Brzydalka...i chyba jedyne na co mnie stać to słowa 'dobranoc', bo oczka się kleją , a w główce...;)
A Mikołaj się przez mój komin coś długo przeciskał, wiec sobie sama zrobiłam prezent...oj gdybyście widzieli mój cudny - zielony cwiterek ...hmmm...miodzio :D

:( a jutro dzień pracy, bo w poniedziałek seminarium...a ja jestem jeszcze daleko w polu z analizą domkumentacji...szczerze, to jeszcze nie zaczełam, bo co się zabierałam to coś "wyskakiwało". Dziś był P. - wygląda fatalnie, wiedziałam, ze będzie ciężko, ale najgorsze jest to, ze nawet głupiego "Gdzie jest Nemo" nie może zobaczyć (bo w pierwszych scenach ginie mama Nemo)...wszystko się kojarzy.... mi już też...tak bardzo Mu współczuję, a tak mało mogę zrobić :((((((((((((

I tak to jest miało być tylko 'dobranoc'...więc dobranoc :*

(6)



8 grudnia 2003 // 15:11

Full komercjalizm...nie chcecie mojego pieknego SDM to nie :P
Tylko nie myślcie,że zmusicie mnie do zmiany szablonu na jakiś taki różowawo - mdło- słodki blogasek...a fe! nie!!!! ;)
Pozdrawiam Was wymagajacy czytelnicy, fani Nemo i innych, którzy nie poczuli się zakwalifikowani do jakiejkolwiek z wyżej wymienionych grup :)))))) Pa!


(4)



9 grudnia 2003 // 18:47

To będzie długa notka, bo ostatnio nie mam gdzie się wygadać. Ciągle siedzę tylko w tych papierkach. Dziś teoretycznie miałam dzień wolny, ale cały czas spędzałam na analizie tej cholernej dokumentacji - pieprznęłabym tą w kąt gdyby nie te napięte terminy:( W ogóle jak badana przez mnie placówka zażyczy sobie zobaczyć moją pracę, to co ja wtedy zrobię? Przecież gnoję ich tam jak tylko się da, bo bździochy same wypisują Kupa pracy. Jutro też kicha, bo wychodzę z domu o 5 rano!!!!! a wracam koło 21, obiecałam jechać pomóc Julce w warsztatach: lol, ale się będzie działo 40 dzieciaków upośledzonych w stopniu umiarkowanym?.odpłynę
Ale nie o tym chciałam pisać...chciałam o tym, że znowu udało mi się z Nim rozmawiać. Było dobrze, do czasu. I taki moment: (tak mniej więcej)
Ja: ( coś tam mówię jak zawsze dużo i szybko)
On: ( przerywa mi cichutko) Wiesz? wiesz..jednego tylko żałuję
Ja: ( z rozpędu mówię dalej, nagle przebłysk!!) Co, co,co powiedziałeś? czego żałujesz?
On: A nie, nie nic
Ja: No powiedz.
On: Nie.
Ja: Ejjj, no proszę.Wiesz przecież, ze tego nie znoszę.
On: A zawsze mówiłaś, ze bardziej nie znosisz nieprzemyślanych a mimo wszystko wypowiedzianych słów; bo słowa mają siłę- nie pozostają obojętne. Więc ja nie dokończę tego zdania.
Ja: To, po co w ogóle zaczynałeś?
On: ...
Ja: Zabić się haczykiem z własnej wędki.
On: Cóż.

On za dobrze mnie zna. Kiedyś sprawiało to, że wiedział jak sprawić radość, teraz wie jak sprowokować łzy i złość. Cholera, mam tylko nadzieję, że nie robi tego celowo/ świadomie.
"Cóż" co to jest k*** za stwierdzenie? Postanowiłam go już nie używać, bo zwyczajnie jest puste.
Co z tego będzie? ...albo wszystko się posypie na dobre albo ....albo będzie wreszcie normalnie.

Coś pozytywnego...coś pozytywnego...coś pozytywnego...próbuję przywołać coś pozytywnego
O jest!
1. Fistaszek ma dziś rodzinki :)
Wszystkiego najlepszego :*
2. Mam wreszcieeee moje płytki :D Dranie! Jak można tak długo je trzymać ? ! ? ( Hehehe..sama nigdy nie mam czasu, by oddać, to co pożyczyłam :/ )



(4)



11 grudnia 2003 // 21:46

Czyżby to już weekend? taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak odpowiedziały zgodnie wszystkie zmysły ...czyli nareszcie wolne......jestem wolną kobietą ;) ...heheh do wzięcia :P lol
Mam taki dobry humorek bo:
- skończyłam pisać pracę...przynajmniej część zaplanowaną :)(czekam na oklaski)
- byłam dziś nareszcie odreagować cały tydzień , poszłam z Iwonka do pubu, gdzie nie było ani jednej kobiety...sami kibice :P
- ponoć czekolada poprawia humor, a ja jej zjadłam dziś chyba z tone :]
- na wczorajszych warsztatach było zajebiście...naprawdę...chociaz wróciłam na 21 miałam tyle energi, ze szok
- Fistaszek ucieszył się z prezenciku...zgadnij jakiego? :P ... a w sobote urodzinowe party
- po głowie mi chodzi cały czas super pioseneczka, więc śpiewam sobie "Ludzie za oknem mogą mnie cmoknąć" mogą :P
- wszystko jest ok, prócz tego, że się spłukałam na amen ;)
- i ciesze się, bo wreszcie się wyspie....zmykam więc lulu....

Śpij dobrze...tak mi zawsze mówiłeś...jak ja lubie te słowa....echhhh będę spała dobrze...


(4)



13 grudnia 2003 // 0:01

Jeden z moich ulubionych poetów ks. Michał Kuś kiedyś napisał:
"Skazujemy się codziennie
na niechybną
śmierć
przez zmiażdżenie wargami
oślepiamy
wyciągając na światło dzienne
rzeczy, które winny zostać w ukryciu.
To wszystko jest cudzołóstwem
Po co nam łowić ryby cudzych zachowań"

Ksiądz Michał jest osobą, która nauczyła mnie patrzeć na wiarę jako na mój wybór, moją decyzję, moją radość, mój smutek, moją troskę i moją obojętność....wiara jest MOJA - nie cudza! I to ja ponoszę odpowiedzialność za to jak jest....

Dziś podjełam bardzo ważną, może jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu...
po pół rocznej przerwie zawitałam u kratek konfesjonału,
po dwóch miesiącach wreszcie udało mi się wejść do kościoła,
uklęknąć,
pozwolić by popłyneły łzy- by oczyściły,
pozwolić Mu mnie przytulić na nowo,
usłyszeć Kocham,wróć, nie gniewam się, tęskniłem...
samej wypowiedzieć te słowa..."tęskniłam"
dałam się ukołysać....

Dziś postanowiłam znowu robić to co dyktuje mi serce....znowu być wolną...

Nie rozumiesz mnie? - nie musisz...

Ja zrozumiałam.

I dziękuję, ze nie usłyszałam gotowej recepty. Dziękuję za to, że usłyszałam "nie wiem co powiedzieć" ...potrzebowałam żeby mi ktoś powiedział "masz racje to nie takie proste, masz problem, ale pomogę Ci go rozwiązać - będę się starał" i usłyszałam to.

Nie jestem jeszcze spokojna, bo targają mną myśli, emocje, jest ich tak duzo, ale teraz wiem, ze znajdę to ukojenie, ze sobie poradze... Przemkowi wreszcie spojrze w oczy i powiem " jestem szczęśliwa, mam się do kogo przytulić" (nawet jeśli nie będzie to nikt tak 'namacalny' )...przytulę się do Ciebie Boże...tak będzie mi dobrze....tak dobrze....

Robię to co chcę robić, mówię co chcę powiedziec, kocham tych których chcę kochac, przyjaźnie się z ludźmi tak bardzo mi bliskimi...jestem szczęśliwa...

Zrozumiałam, jak ważne jest mówienie...jak potrafi być cenne....Dlaczego nie mówimy tego co myślimy? Dlaczego tak często zamykamy w sobie to czym moglibyśmy się podzielić, a co innym sprawiłoby radość? Dlaczego obelgi, oszczerstwa tak łatwo uchodzą z ust, a prawda i pochwały, tak rzadko....?
Zawsze staram się mówic to co czuję, nieważne czy to dobre czy złe...mówie...za to mnie ludzie cenią- tak przynajmniej mówią; wiedzą, ze jeśli oczekują szczerej odpowiedzi to ja nie zawiodę. Mimo, ze czasem szczerość nie popłaca , bo ludzie kłamią prosząc o prawdę, ale ja ją wolę od nawet najsłodszego kłamstwa...dalej tak będę robić. Będę mówić prawdę...ona jest mi konieczna jak tlen, jak słońce , jak miłośc...a moze Prawda i Miłość mieszkają gdzieś bardzo blisko siebie ...?

Dziś działo się tyle rzeczy, dzień wypełniony był radością, przemysleniami, spotkaniami z bardzo bliskimi mi ludźmi....jestem wdzięczna, ze 12.12.2003 był takim mądrze przeżytym dniem....

Chciałabym móc mówić to codziennie przed zaśnięciem, chciałabym byście i Wy mogli to mówić....

Uciekam spać, spać tak dobrze jak wczoraj ....

Kołysanka na dobranoc: "Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem,
Niech się rzeka nie kojarzy z rzeką łez.
Są na świecie dobre okna w dobrym mieście.
I ta wiara, że w człowieku - człowiek jest."

Dobrej nocy życzę.... :*

p.s. Nie jestem nieistotna, mam na imię Gośka.





(9)



14 grudnia 2003 // 11:47

Próbowałam wczoraj odpowiedzieć sobie na pytanie 'kiedy' - kiedy zaczął się ten czas oddalania się, czas smutku, a raczej czas pozornych, bo bardzo chwilowych radości.
W sierpniu zdecydowałam sie na ten wyjazd w góry. Wiedziałam, ze poniesie to za sobą konsekwencje, bo rodzice nie zgadzali się. Teoretycznie nie mieli nic przeciwko, praktycznie wszystko było nie tak, jak oni sobie wymyślili. Ja, On, - góry, sami... to zaburzało im obraz posłusznej córeczki....
Pojechałam....
Tyle ludzi, tyle miejsc, tyle zdarzeń, tyle emocji, uczuć, tyle...
Tak bardzo chciałam się z kimś podzielić tym, jak było...chciałam mówic o Zakopcu, o Słowacji, o...
Ale wróciłam do domu, a moje słowa , nawet to najprostrze 'cześć' rozbiło się tak cholernie bolesnie o mur ciszy. Mur, który stworzyła moje rodzina, próbując ukazać mi jak bardzo ich zawiodłam, jak jest im przykro, jak czują się pokrzywdzeni. Tylko k*** , ja tez się zawiodłam, mi też było przykro, ja też czułam się pokrzywdzona, bo odwrócili się odemnie ludzie, którzy powinni mi być najbliźsi.Dobrze, Fistaszka rozumiem, miał prawo być zły - wyjaśniliśmy sobie wszystko i było już ok.
Padło wtedy wiele bolesnych słów, niewiele razy wcześniej słowa miały taką siłę - niewiele razy wcześniej spowodowały taki spustoszenie....

A potem przyszedł ten dzień, ten jeden z najgorszych dni w moim życiu. Dzień, w którym z lęku ciało odmówiło posłuszeństwa. Dzień, w którym jedyną, ciągle niedajacą spokoju potrzebą było odejście stąd. Pier*** tym wszystkim albo przynajmniej zaśnięcie na jaknajdłużej...
Przepraszam Cię Fistaszku, Iwonko, Przemku i Kasiu, za zamkniete drzwi, wyłączony telefon - przepraszam. Mówiłam to już wam nie raz - ja poprostu nie byłam w stanie...

Ponoć marzy się o tym, by najgorsze dni swojego życia wyrwać z pamięci. Nie. Ja chcę pamietać, chcę pamiętać, bo to pozwala mi być mocniejszą, to pozwala cieszyć sie tym co najmiejsze....

Nie wiem kiedy, czy kiedykolwiek wybacze Ci tato wypowiedziane wtedy słowa - nawet nie wiesz jak bardzo chciałam, zeby spełniło sie to o czym mówisz. Modliłam się o moja śmierć - wtedy być moze poczułbyś jakąs malutką pustkę - poczułbyś, ze istniałam, a teraz mnie nie ma.
Nie wiem mamo czy kiedykolwiek wybacze Ci tamtą obojętność, nieczułość, nienawiść (?)

Wmówiliście mi, ze jestem zła, ze się zmieniłam, ze prowokuję, że nienawidzę, ze wprowadzam chaos, niepokój, gniew....Boze ile razy to od Was słyszałam...
Gdybym nie Przemek i Iwonka, wszyscy moi przyjaciele, pewnie dawno uwierzyłabym w te brednie. Nie ma jednostronnej winy. Nie ma.
Z jednym się zgadzam - zmieniłam się i wprowadzam niepokój, bo nigdy nie zgodzę się na to, zeby niszczyć czyjąś wrażliwość; zmieniłam się, bo jestem silniejsza. Ale nie znaczy to, ze was nie kocham. To nieprawda. Kocham was, tylko tak trudno jest kochac kogoś, kto wyrwał i zniszczył ci kawałek zycia.

I jeśli faktycznie jest tak, ze to co nas nie zabije, to nas wzmocni, to powinnam - to jestem silniejsza.
Jezu, oby ta siła pozwoliła mi iść do przodu, do wyznaczonego sobie celu. Oby...

(Chyba potrzebował poukładać sobie to wszystko, czuję się lepiej.)

p.s. Tak mi trudno modlić się, ale obiecałam sobie, ze znowu zacznę z Tobą rozmawiać, ze pomodle się za Was, którym to co piszę nie jest obojętne.

(3)



15 grudnia 2003 // 14:24

Oj jak mi sie uda to tu jeszcze dziś wpadnę na chwilkę, ale tak bardzo chciałam napisać, że udaje mi się realizować to co sobie postanowiłam...jest mi z tym dobrze.
Trudno, nie mogę powiedzieć, ze łatwo...ale "dopóki walczysz jesteś zwycięzcą" !!
Chciałabym za pół roku czytac ten blog i powiedziec, "ahaaa to wtedy się wszystko zaczeło, to wtedy na nowo zaczełam odkrywać pełnię swojego zycia"
- czas pokaże....
Jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, jestem silna, ... muszę to sobie powtarzać...dam radę, dam !!

(5)



16 grudnia 2003 // 23:08

'Życie to wyzwanie'

Mieć odwagę, by zaryzykować budząc się wczesnym rankiem.
I kochać życie ponad własne życie.
Czuć gęstą od pewności obecność dobra.
I nie dryfować już między jedną a drugą ideą,
lecz wzrok swój skierować na Prawdę.
A w poniedziałki brać trzeźwy głęboki oddech wiary w swoje możliwości.
I już nie zrywać więcej liści szczęścia, by je zasuszyć,
bojąc się że podobne nie zakwitną
Nigdy nie mówić 'zawsze', lecz iść i przekonać się własną egzystencją, że świat nas zadziwia, choć ułożyliśmy już jego scenariusz.
Mieć w sercu wiatr ciszy, spokojny, lecz prowadzący zmysły do przodu,
by nie zastały się z przyzwyczajenia.
I dbać o siebie przez dbanie o najbliższych.
Być synonimem dobra, radości, ładu.
Głęboko płynąć swoim przezroczystym od prostoty niezwyczajnym bytem.
Trwać jednocześnie biegnąc myślami w przód, by stworzyć coś nowego.
Zarazić innych tym, co nas zaraziło: uśmiechem.
A spoglądając w lustro nie nudzić się z własnym ja realnym.
I mieć ten komfort, że mecze naszych spotkań codziennych nie są hipokryzją, lecz kryształem szczerym.
Podjąć wyzwanie - żyć


Kiedyś to napisałam, dziś czytam i staje się to moją modlitwą.


Czemu jest tak cholernie trudno?
Walczę...


(3)



17 grudnia 2003 // 20:54

Łoj, ale dzień. Wstałam o 11 a o 12 miałam busa na uczelnie...szybkie sniadanko, prysznic i wio, przez zaspy, sniegi, zawieje ;)

Spotkałam dziś kolesia, co mi się kiedyś 'oświadczał' wreszcie miałam okazje podpatrzeć jego zachowanie w stosunku do innych (bo mnie nie widział) skończywszy zabawe w psychologa-podgladacza stwierdziłam, ze ludzie są zabawni jak są nieswiadomi pewnych rzeczy :)
Zajęć nie miałam...bo zwolnili nas, heheh powód: trzeba okna myć :| ja tam myć ich nie zamierzam ale poszłam....
Wracałam w bardzo miłym towarzystwie..ubawiłam się jak nigdy...w ogóle to same zbereźne kawały nam się przypominały i jak to zawsze w grupie bywa (albo przynajmniej zazwyczaj) jakaś taka dziwna odwaga, by mówić głośno rzeczy, które chyba nie wszystkim wydają sie takie naturalne :P
W 2 busiku (bo moja podróż z uczelni do domu to: tramwaj/piechotką 20 minut jak brak kasy na transporty, bus- 1 godzinka, 2 bus - 20 minut)..no więc w tym drugim busie zostałam znapastowana przez jakiegoś kolesia w żółtej kurtce...piszę to specjalnie, ze w żółtej - niech to będzie znakiem ostrzegawczym dla młodych, niewinnych dziewic ;) nooo więc od pana w żółtej kurteczce się dowiedziałam, że jestem "pyskatą szprotką" ( hehehe ale mnie rozbawił :P)po tym jak ja Go nazwałam "obleśnym masturbantem" .Opowiadam to rodzince, a oni mi na to, ze " wreszcie ktoś ci szczerze coś powiedział"...czy ja naprawde jestem pyskata? No pewnie, ze jestem, nie będzie mnie żaden żółtokurtkowy facio napastował :]

Echhh, tyle rzeczy się dzieje, ze nie wiem o czym pisać, ale chyba ogólnie jest dobrze, więc się nie będę zbędnie produkować tylko was pozdrawiam gorąco, mimo, że za oknem zimno jak cholerka :*
Dodaje dziś tez tekst, który doprowadza mnie trescią do małego 'orgazmu impresjonistycznego' słucham go namietnie i zawsze odkrywam w nim coś nowego. A chłopaki mają echhh no super bassy :)

"Nie bój się zmiany na lepsze" produkcja: L.A, Magiera
tekst: Fu, Dragon Davy, Sokół, Mehdi Mesrine, Jędker

(Fu)
Człowiek zdominowany jest przez zło, atmosfera wojny pomiędzy systemami, rządami, a diabeł znowu knuje coś między nami, na planecie Ziemia przetwa ten z układami. France ou Pologne taka sama presja taka sama broń, między nami dłoń, prawdomówność. Widzę spójność, czujność, podstawą tej kombinacji ostrożność, dość. Nie bój się zmiany na lepsze

Refrain x 2 (Davy)
L'homme, domine par le mal, Athmosphere de guerre entre un etat et une jeunesse antisociale Polska Francja les memes pressions de ceux qui tiennent les rennes Et m'enseignent: pour une vie meilleure ne compte que sur toi meme

(Sokół)
Nie skończy się świat, jeśli ty się skończysz, ale będzie coraz gorzej jeśli sam się pogorszysz. Mówię to do siebie codziennie - będzie lepiej jak na lepsze się zmienię. Ilu klnie, że jest źle i dalej brnie, zwinięte banknoty, sto złotych, dziury dwie, Absolut, XTC, 1, 2, 3 czy to świat jest zły czy ty? Rozejrzyj się co człowiek robi, a teraz spójrz w lustro i to powiedz człowiekowi. Dziecko się rodzi i chłonie cały ten syf zbudowany przez ludzkie dłonie. Później w tym utonie jak nie ma dobrego wzoru, z tv emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż mam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę. Wszystkiego najlepszego dla całego ZIP i ty też trzymaj się.

Refrain x2 (Davy)

(Mehdi)
J'maintiens l'idee qu'la plume reste plus forte que l'epee Dans une voie qui n'est pas la mienne j'persiste a dire amour et paix N'aie pas peur de changer en mieux,vieux ne reste pas mauvais Pour les gens que tu connaissait avant d'apprendre le mal en exces Le respect, c'est tout ce qu'il te restait La famille,les amis a present tout ca c'est en aller Par manque d'amour egoiste que tu n'a pas su leur donner, Pour toi plus facile d'etre hostile que de belles paroles a donner, Abandonne,pour tout recommencer du bon cote , Ca te coute rien d'essayer juste une O D de volonte Depuis la nuit des temps par l'mal l'homme est domine A ce dernier de trouver la faille et de l'eliminer

(Jędker)
Faktycznie tak jest, nie należy bać się zmian, które powodują ran wyleczenie, kwestia spojrzenia i punkt widzenia, to doświadczenie człowieka zmienia na lepsze czy gorsze, nie rozmień się na grosze. Rozwijaj się z dnia na dzień, Boga o to proszę, dążę od pewnego czasu

(Sokół)
Nie tak szybko, nie tak szybko Jędker

(Jędker)
Wiem, wiem. Nie od razu, nie kwestia momentu, jak inni nie wystrzegłem się błędów, ale staram się naprawiać, coraz mniej czasu by się zastanawiać. Co na sercu leży, dygać nie należy zmiany, czy jesteś zdrowy, czy schorowany, omiń mieliznę, podejmij decyzję, rzuć truciznę, kochaj Ojczyznę choćby nie wiem jak przegnita biurokratyzmem nazywaj idiotyzmem lub utopią. Co zrobisz? To co wszyscy robią?

Refrain 2x (Davy)



(4)



18 grudnia 2003 // 21:13

Dlaczego w moim zyciu dzieje się tak, że czym bardziej się staram tym dostaje większy opierdziel. Jak zlewam wszystko z góry na dół to jakoś uchodzi bez echa...To na czym polegają zasady kar i nagród? Żyłam naiwinie w przekonaniu, ze za zło się karze, a za dobro wynagradza. No ja nie mówie,ze zrobiłam dobrze, ale się starałam, dążyłam ku temu co dobre (obiektywnie dobre), ale dostałam po łapkach, znowu dostałam...nie będę się już więcej starać leje na to...

Pyatnie 2: Ile można dostać za morderstwo z premedytacją? Bo chyba musze się zacząć poważnie zastanawiac, co jest zdrowsze dla mojej psychiki:
a) więzienie dla kobiet (jak kogoś 'uszkodze')
b) szpital psychiatryczny (jak kogoś 'nie uszkodze' i pozowle, by dalej mnie tak gnojono za wszystko)

Dwie pisoenki w mojej głowie:
1.Myslovitz "Siódmy koktail"...ze słowami 'uwierz, gdybym tylko miał broń byłbyś pierwszy, kogo bym odwiedził z nią...'
2.Raz..Dwa..Trzy "Talerzyk"...'mam to głeboko, kłuje mnie w boku i drażni mnie otoczenie'


p.s. Wasze blogi poczytam jak znajde więcej czasu, obiecuje...jutro ?

(6)



19 grudnia 2003 // 22:03

Dziś dobrze, ostatni wyjazd na uczelnie, pożegnania, uściski, karteczki, prezenciki :| Niby git, ale ja nie lubie udawanej sympatii, jak kogoś lubie, to nie potrzebuję Świat żeby dać mu prezent, albo powiedziec coś miłego , a jak nie lubie to nawet święta mnie do tego nie zmusza, dlatego odebrałam szybciutko wyczekiwana przez mnie książkę A.de Mello "Przebudzenie" i zwiałyśmy z Iwonką gdzieś gdzie można spokojnie pogadać. A to, ze w piątek przed świętami w żadnej knajpie, pubie, restauracji, kawiarni nie było miejsca, siedziałyśmy wśród tłumu ludzików, sewujących sobie te same sztuczne uśmiechy, wymuszone zyczenia i nieprzemyślane prezenty (czyli uczelnia po raz drugi, tylko w innym wydaniu) Ok , nie narzekam ..nie wyszycy tacy sa...
Była to trudna rozmowa, wiedziałam, ze będzie trudna...ale ze aż tak... w pewnym momencie tak mi się podniosło ciśnienie, ze najchętniej bym wtedy wykonała plan 'a' z poprzedniej notki, a potem opadło mi całkowicie, nawet nie wiedziałam co powiedzieć - zaniemówiłam (co mi się rzadko zdaża)
Tak mi jest przykro, ze nie mogę pomóc osobie, która jest mi tak bliska, Iwonko trzym się jakoś...coś wymyslimy :)
I tu muszę to napisac, no nie powstyrzymam się:
Wybacz mi Boże, ale jesli dalej w Twojej Owczarni, zamiast prawdziwych Pasterzy, będzie tyle bezmyślnie, pieprzących bzdury, półgłupich pastuchów, to ja się nie zdziwie jak niedługo Kościół stanie się jedynie miejscem dla dewotów, zakłamanych pseudokatolików i nic nieświadomych, ciemnych owiec.
Jezu, kto odpowie, za tych wszystkich ludzi, którzy byli blisko Ciebie, ale nie chcą już być, bo kojarzysz im się z surowym, nadwyraz wymagajacym - nie Ojcem, lecz niemiłosiernym tyranem. Nie jest tak, prawda? - Ja ciągle pamietam twoje słowa "jaka jest bowiem Jego wielkość, takie też i miłosierdzie"(Syr 2,18b)
....
Zdenerwowana wyżyłam się na myciu okien i zagniataniu ciasta na pierniczki, upiekłam ich ponad 200 :)
Ech, chyba mi się już chce Świat, ale poczekam, zawsze się doczekuje to tym razem tez sie doczekam :))



(7)



21 grudnia 2003 // 15:08

Czuje się fatalnie, wczoraj - dzisiaj kiedy zadzwonił ten palant, tak mnie zatkało, że nie mogłam podnieść się z łóżka...potem tylko to uczucie kłucia w serduchu i mdłości...Boze jak ja jestem wściekła na niego!!! A moze jestem wściekła na siebie, za swoją naiwność...ale mnie nie zawiodła intuicja..ja wiedziałam, ze coś jest nie tak, tylko nie posłuchałam sama siebie...głupia baba ze mnie...
- Gniewasz się na mnie?
- ....
- Gosia odezwij się, na litość boską !!
-...nie wiem co powiedziec...
- Powiedz, co chesz mi powiedziec, nie krępuj się.
- Mam Ci powiedzieć, że poczułam się jak idiotka, to chcesz usłyszeć ?!?
- Przepraszam...
- ...
- Gosia !!!!!!!!!!!!!
- Nie mam siły o tym teraz mysleć....pozwól mi się z tym przespaC,właściwie to ja już śpie...
- Ale powiedz mi coś
- Co?
- Cokolwiek.
- Powiem: ...dobranoc...
- Mogę? ....Chcesz mnie jeszcze znać...
- Nie pytaj się mnie teraz, bo odpowiem, że nie...zapytaj jutro..
- Dobrze... dziękuję i przepraszam...dobranoc...kolorowych snów.
- Dobranoc.


...kolorowych snów... gdyby nie to, ze byłam padnięta i mój organizm domagał sie powrotu do sfery nieświadomości sennej, pewnie nie zasnełabym już... debil z Ciebie nieprzeciętny!!!!!!!!!!!!
Jestem naiwna... jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...jestem naiwna...

Kawa! ... muszę napić się kawy...


(3)



22 grudnia 2003 // 0:05

Jeszcze wczoraj czytałam "Niezawinione smierci" W.Whartona i płakałam, ale były to łzy wzruszenia,takie które kapią przy smutnych filmach, książkach...czytałam o potoku łez, dziwiac się troche, bo nie potrafiłam tego poczuć.Czułam sie...obco?

Dziś płakałam łzami, łzami z samego środka mnie, tak bardzo moimi łzami...
...chciałabym, by mój sweter nigdy się z nich nie wysuszył, jego wilgoć pozwoliłaby mi dłużej pamiętać przyczyny tego płaczu...
...chciałabym, czuć ten ucisk w gardle, który nie pozwala ulatywac słowom swobodnie, jakby się bał, że będą mieć zbyt dużą siłe...
...chciałabym czasem, tak jak dziś na chwilę stracić wzrok, pod wpływem słonych potoków, wtedy wyostrzają się inne zmysły, wtedy lepiej myślę sercem...
...chciałabym, by powietrze zawsze było tak czyste jak, te po dzisiejszej burzy...
...chciałabym z taką swobodą jak teraz przechodzić zawsze koło ludzi, nie lękajac się, ze moja obecność podraznia ich jak wełniany sweter...
..chciałabym...
nie, już nic więcej...tylko tyle, ale mi wystarczy...



(6)



23 grudnia 2003 // 13:39

"Nie zostawiaj pustego miejsca gdy nie czekasz, bo nie przyjdzie ten, którego nie znasz. Otwórz więc drzwi i obok siebie postaw nakrycie, by gorący oddech wigilijnej strawy rozgrzał serce.

Spójrz w oczy szaleństwu zimy, bo życie Twoje to pory roku i jeśli mróz skuł lodem Twe serce - walcz, by zło nie odebrało Ci reszty tej wiosny, która zakwitła w Twym sercu.

A jeśli już czekasz, czekaj z pokorą, bo nic co ciche nie zapuka głośno do drzwi. W taką noc pomyśl o tych, co nie spacerują w twych myślach i powiedz im: "wesołych świąt"

Zgiełk fajerwerków szybko przemija, pozostaje płomyk - twarz odbita w lustrze, znajoma od lat, może bardziej zamyślona.

Weź opłatek: "życzę Ci, by Dobro mieszkało w twym sercu". Pościel żłóbek Maleńkiemu i zanuć kolędę, raźniej Wam będzie we dwoje.
Przypomnij sobie chłód i ciemność zimowej nocy, byś nigdy nie zapomniał pragnienia, by Wiara, Nadzieja i Miłość biły z twych rąk.

Nie bój się podnieść z ziemi liści - wspomnień minionych dni, bo nie wszystko stracone.

Nie odmawiaj pomocy, nie gaś świecy, nie noś urazy, bo nie zdążysz przeprosić.

Zbyt ciężko wędruje się pod wiatr bez odpoczynku w czyjś ramionach. Bez przyjmowania pomocy - Ty dobrze wiesz gdzie jej szukać.

Przy wigilijnym stole posadź nieprzyjaciół, oni też maja gorące serca. Odwiedź chorych, zaparz im herbatę, opowiadaj ociemniałym o gwieździstym niebie; dla każdego z nich bądź drogowskazem życia, drogą, która prowadzi do Boga.

Nie zabijaj
Nie okradaj
Nie rań
Nie omijaj
kochaj !" (A. Woźniak-Kot )


(9)



25 grudnia 2003 // 15:07

Nie zapomnij o mnie, gdy będziesz miał szczęście w gronie swoich bliskich być.

To już 21 raz miałeś narodzić się w moim życiu. Właściwie to rodziłeś się zawsze w innym czasie niż wymyślił to sobie kościół. Pamietasz?
Rodziłes się wtedy, przed blokiem Asi, kiedy powiedziałam, ze nie chcę przepieprzyć swojego życia...
Rodziłes się w Czernej, wtedy kiedy miałam ochote uciekać, a Ty złapałes za rękę, mówiąc 'dasz radę, zostań'...
Rodziłeś się gdzieś w drodze do Częstochowy...
Rodziłes się w Chorzowie - wtedy było cięzko, pamiętasz?
Rodziłeś się w Krakowie...
Rodziłes się przy szpitalnym łóżku mojej mamy...
Rodziłeś się na pogrzebie mamy Pawła...
Rodziłeś się w moim pokoju...
Rodziłes się.. tyle razy. Tak rzadko rodzisz się w grudniu...

A ten rok? Ten grudzień?
nasza droga była długa i szczerze to nie wierzyłam, że dojdziemy, bo jakoś wszystkobyło nie tak...
I nikt na Ciebie nie czekał, bo nie wierzył, że coś się zmieni.
A może wszyscy tak bardzo czekali, ze zaniemówili w bezdechu...czekaliśmy, ja czekałam...

Nie smakował mi karp, nie pachniał barszcz, nie cieszyły prezenty, bo to jest co roku - zawsze jest, nie zawsze Ty jesteś, albo nie zawsze ja jestem, choć czekam...


Nie znoszę naszego organisty, zawsze nie wchodzi w takt. Nigdy jeszcze tak bardzo nie cieszyłam się z tej jego nieudaczności, bo przedłużała ona chwile oczekiwania. Magicznie zaczarowana cisza. Głebszy oddech, który wywołał taką specyficzną próżnię. Ciemność.
"Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi..." Dziękuję.

Nie zapomnij o mnie, gdy będziesz miał szczęście w gronie swoich bliskich być.

Nie zapomniałam o Was.
Dziękuję, że Wy nie zapomnieliście o mnie. Ilość smsów, maili, kartek, telefonów, zyczeń z uściskiem dłoni i łamanym opłatkiem pozwoliła mi uwierzyć, znowu uwierzyć, ze to tak jak powiedział Marcin ... to najwspanialszy czas.
Wszystkim dziękuję.
Iwonce, mimo ze u Ciebie beznadziejnie, mi dawałas nadzieję.
Przemkowi - za zaufanie.
Łukaszowi - Twoje słowa mnie napełniły taką energią, ze skakałam na sniegu...z resztą wiesz :)
Celince - Jak Ty to robisz ?!?!?!???????
Marcinowi - nie rozumiesz, ale zawsze akceptujesz, wspierasz.
Fistaszkowi - za cierpliwość do mnie.
Gabrysi - za prostotę. Przepraszam Cię Gabi, poniosło mnie wtedy, nie gniewaj się proszę.
Mariuszowi - za to, ze potrafisz mimo wszystko...
Asiulce C. - za wierność.
Krzysiowi - za uswiadomienie mi jak wazne jest mieć w Co/Kogo wierzyć. Chciałabym, żebyś Ty tez...
Andrzejowi - za oświecenie ("Coś stracone może być czymś zyskanym")
Mamie - za to,ze się powstrzymałas w te Święta - wiem, że to nie było łatwe.
Z większością z was się spotkam, to powiem to Wam osobiście, ale piszę to, bo słowa utrwalone nie ulatują tak łatwo, chcę pamietać o tym uczuciu wdzięczności, jakie mam do Was. Moze nie macie kolorowego pojęcia, co tak naprawdę zrobiliście - ja wiem.

Nie zapomnij o mnie, gdy będziesz miał szczęście w gronie swoich bliskich być.
Nie zapomnę.


(5)



27 grudnia 2003 // 17:12

Natchnione swoją nieprzymusowością istnienia wyzwalaja we mnie mieszankę beztroski, zadowolenia, przyjemności, obłedu (?) - rzeczy, które codziennie zauważane stają się beznadziejnie nudne i mdławe. Dziś jednak są czystą przyjemnością, przejawiającą się czymś w rodzaju uśmiechu:
- mysli o tym, jak to będzie...
- obłedne słuchanie 'ok computer' - Radioheada, w sposposób świeży, bo udajacy, ze każdy dźwięk z tej płyty jest nowy i zaskakujący.
- nowiusieńka fryzurka i fikuśny pobłysk lakieru na moich paznokciach
- ilość czerwono zapisanych kartek w tym dość dziwnym moim pamietniku
- zdjęcie z Pedrem, w kretyńskiej ceramicznej ramce.Patrząć słyszę to jego pytanie 'masz ochote na Grzesia??????' i owo wspomnienie wywołuje niepohamowany wewnętrzny śmiech
- naprzemienne picie 3 rodzajów moich ulubionych herbat
- ocieranie się Sołtysa (czarnego kocura) o moje łydki
- niesmiało przebijające się swiatła przez słomkową rolete w moim oknie
- bujanie się aniołka na bange w mojej chyba awangardowej szopce
- wprawiajaca w zamyślenie sylwetka człowieka na szczycie Mt.Kosciuszko z pocztówki od G. (hmmm czy ja tez siedze własnie na szczycie jakiejś znanej a nienazwanej góry? )
- wspomnienie wczorajszego nocnego spaceru, zniewalającego chłodem i zapachem z piekarnii. Wydaje mi się teraz, ze wczorajsze słowa albo ich brak były bardziej wymowne niz kiedykolwiek...nocą wszystko jest inne...
- wiersz Krzysia Pieczyńskiego
Czy jest malarz, który moze obraz swój namlować bez kolorów, bez szturchnięć pędzla na płótnie upragnionej twarzy.
Czy jest poeta, który może myśl swą wyrazić w inny sposób niż słowami.
I właśnie dlatego pewien zegarmistrz skrzywił wskazówkę na tarczy zegara i powiedział 'niech kurwa chodzi koślawie'

- i ja pachnąca preta-a-porte



(6)



29 grudnia 2003 // 15:35

Smutno mi
kiedy o miłość
pytają jak o godzinę
Mówią o cierpieniu
jak o bułce z masłem
/nieswieżej bo od wczoraj/
o śmierci
o śmierci mówią
jak o zmarłej przed rokiem
Słowa
wielkie jak blizny na sercu
/o których można tylko milczeć zeby nie bolało/
Słowa...
wytarli już tak
że nie dotykają ich
nawet ustami
A potem mówią ze
lepiej być psem niż człowiekiem
(M.Moczulski)


Wprawilismy się tak dobrze w dziękowaniu sobie nawzajem, ze czasem od słowa 'dziękuję' robi mi się mdło...
Boję się naszego kolejnego spotkania,
bo się, ze
ja będę próbowała to zmienić
Ty zauważysz,że coś nie tak - spytasz co się stało
ja powiem o wszystkim, tak jak zawsze
Ty nie zrozumiesz
ja będe miała wyrzuty sumienia
Ty będziesz się czuł pokrzywdzony(?)
ja będę się czułą winna
...a potem znowu przeprosimy siebie nawzajem...

A ja mam już dosć bułek z masłem!

-----
p.s. Poszukuje się rodziców chrzestnych dla pewnego pomysłu.





(8)



31 grudnia 2003 // 0:04

Zauważam ostatnio, ze moje zycie na tyle się zmieniło (wzrosła moją samoocena?)
Nie szukam już przelotnych znajomości...chyba świadomie przestała się liczyć ilość - zaczeła jakość.
Kiedyś wysilałam sie na różne formy grzecznościowe dla wszyskich wkoło-dziś się nie staram jak druga strona ma mnie głeboko.
Czasem wchodze na gadulce tylko po to by sprawdzić, czy ktoś nie usunął mnie z listy i z dziką satysfakcją kasuje 'puste/martwe znajomosci'
Stałam się podejżliwa...
Mało ekscytuje sie czymś na pozór cholernie ekscytującym...
Mówie słowa chcąc je wypowiedziec, nie po to by mówic...
Świetuje spotkania z bliskimi.
Nie obchodzą mnie ...
Do szału doprowadza mnie niezdecydowanie i tchórzostwo niektórych ludzi.
Oszczędzam niektórym rozczarowań, byc moze kosztem decydowania za nich, za Nas...
Rozwaga zabrała mi zbyt dużo pieknych chwil w zyciu, dlatego nie pozwalam jej rządzić moim zyciem, staram się wyposrodkować ja ze spontanicznością...taką siebie wolę.
Pielęgnuje to co ważne i piekne.
Mówię
'kocham' tym, których kocham
'tęsknię' tym, za którymi tęsknie
'przepraszam' tym, których przepraszam
'wierzę' wtedy, kiedy wierzę
Ciągle jeszcze za dużo martwie się o innych...
Czasem czuję potrzebe powiedzenia komuś, ze jego istnienie w moim zyciu jest wazne, chociazby byłby to człowiek z kolejki po chleb.
Czasem musze wykrzyczec, to co zalegając zaczyna ściągać mnie w dół.
Wołam o pomoc, wtedy gdy jej potrzebuje.
Płaczę kiedy jest mi smutno, kiedy jestem bezradna, kiedy emocje osiągają ekstremum.
Śmieję się głosno, kiedy coś mnie cieszy i sorry ale czasem zwisa mi wtedy, ze jest 12 w nocy i ludzi śpią.
Podpisuje się pod kazdym wypowiedzianym słowem - tak to było moje, moze powiedziane niepotrzebnie, ale widocznie wtedy tego nie wiedziałam, nie cofa się rzeki.
Śpiewam jak mnie muzyka porywa, tańczę...
Zamykam oczy słuchajac wierszy.
I czasem idę do lasu, biorę tomik poezji i nie przejmuje mnie...
Dzwonię kiedy chce usłyszeć Twój głos...
I nie zamierzam umawiac się na spotkania, przynajmniej nie zawsze, nie teraz...
I jeśli chcę posłuchac infantylnej muzyki, poczytać prostacki artykuł to to robię!
A jak nie podoba Ci się, ze milcze ...to ja nie zamierzam mówic, tylko dlatego, że Ty chcesz posłuchac.
Nie odbiore telefonu, bo Ty tak chcesz...ok odbiore ale nie spodziewaj się symaptycznej Gosi, bo wtedy jej nie będzie.
Nie otwieram drzwi, bo ktos ma ochote o 9 rano sprawdzić mi licznik,ja o tej porze wczoraj spałam.
I nie wyłacze kompa, bo jest 24:00...nie o takiej porze chodziłam spać.
I nie zjadajcie mi moich otrębów bo się wkurze na maxa !!
I co z tego, ze wszystko mam zielone? Lubie zielony to się będę nim otaczać!
A przyjaciół sobie wybieram sama!
A notki sobie mogę pisac chaotycznie - bo tak mi przychodziły mysli do głowy...
Dzisiejszą noc spedze z pluszową świnką i piżamką w motylki...tak sobie wymyśliłam, szkodze tym komus? Nie, no własnie...

A cały dzień słuchałam sobie Soyki 'No17' bo mnie zahipnotyzował :)))))




(6)