|

archiwum
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
kontakt
ownlog.com
layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.
|

1 grudnia 2004 // 23:33
Gosia poszła na poczte.
Gosia się pyta po ile są znaczki do Holandii.
Gosia słyszy pytanie pani* z okienka pocztowego: 'Aaa Holandia to jaki kontynent?'
Gosia dostała głupawego napadu śmiechu.
[Gosi mama wyszła z urzedu pocztowego z otwartą buzią]
* Polka, wiek ok. 25 lat
(7)

3 grudnia 2004 // 18:16
Jak za starych dobrych czasów a wszystko takie nowe.
W pachnącym jeszcze farbą pokoju usiadłam, jest piekny - taki jaki miał być. Jest mój a pomogło mi go stworzyć tylu ludzi - dali mi prezent - trwały, takich prezentów potrzebuje.
Otwarłam zielone pudełko po butach, przegladałam stare listy.
Spaliłam te, które nic już nie znaczą - nie spaliłam tych od Ciebie, bo nie potrafię, nie chcę, nie mogę. Dla Ciebie jeszcze coś znaczą?
Jeszcze tylko szkic na ścianie, na prawo obraz Edyty, nad łóżkiem ten sam plakat. Nowe zdjęcia w ramkach, stare ksiązki - ten sam zapach.
- Wojtaśku, myślisz, ze nasz tato się zmienił?
- Tzn jaki teraz jest?
- Wiesz. Nie widzisz? Dobry...
- Może się po prostu za tobą stęsknił...
Patrzy na mnie jak Ojciec na Córkę.
Gdyby ludzie tak na mnie patrzyli nauczyłabym się latać.
(6)

5 grudnia 2004 // 16:26
Poszłam za głosem serca - nie oszukało mnie - było pięknie.
Tak, często używam słowa 'pięknie' ale ostatnio tak dużo rzeczy w moim zyciu dzieje się pieknych, zabawnych a jednocześnie tak prostych.
Były powitania, uściski, ciepło.
Były długie rozmowy, smiechy, balety, grypsy.
Był bar dla gejów i barman przekonany o moim macierzyństwie.
Był 'hot sex', opowieści o kloszardach sprzadających chomikowe promocje, były hamburgery z blaszanej budki o 3:20 nad ranem.
Było...
I tamto spotkanie: dziwne, nieokreślone, udawane...
- Wy się chyba nie znacie... tj Gosia, a tj Andrzej.
Delikatny uścisk ręki, wymiana spojrzeń, milczenie - bo po co mówic...
[Nieznajomi tak się na siebie nie patrzą.]
p.s. Karol muszę przestać odbierać telefony od Ciebie wykrzykujac z radością 'Witaj Misiu!' bo strace szanse na znalezienie męża ;)
(5)

8 grudnia 2004 // 18:14
connecting
authorizing
no new messages
(0)

9 grudnia 2004 // 12:23
Mam tylko jedno życzenie. Nieważne, czy je spełnisz w kilka dni czy lat. Oto ono: napisz do mnie list, swoim pięknym pismem, powiedz w nim wszystko, co chcesz mi powiedzieć: czym dla ciebie jestem, czym ty jesteś dla mnie, czym jesteśmy - jeżeli pewnego dnia nie będę w stanie się wykąpać, to przeczytam ten list i będzie on moją ukochaną wodą.
Spaceruję z Carroll`em - zatapiam się w Jego niesamowitym spostrzeganiu świata.
(5)

13 grudnia 2004 // 16:43
Zatęskniłam za posiadaniem obsesji.
p.s. Fistaszkowa przejęcie ostatecznie się skończyło, po prawie 5 dniach :) Fffaaaajnie było.
(4)

14 grudnia 2004 // 22:21
Wykorzystała Pani już talon pomysłów na najbliższy tydzień.
C H O Ć
Próbuję coś zrobić - miotam się.
Boli mnie, ze Iwona jest załamana a ja nie moge nic zrobić, nie mogę jej nawet tak zwyczajnie przytulić, bo te pieprzone tysięczno-kilometrowe odległości uniemozliwiają spotkanie.
Nie wiem czy dzwonić do Mirka - z jednej strony to On jest powodem takiego stanu, z drugiej mój telefon i tak nic nie zmieni, no moze prócz zagęszczenia ogólnopanujacej atmosfery poczucia winy.
Jestem załamana Fistachem. Kiedy chce pomóc ląduje na pozycji psa trzymanego na automatycznej smyczy - biegne wiedziona ambicjami. Naciskają stop. Dusze się z niemocy.
Szukam pracy. Uśmiecham się. Pukam. Pytam. Piszę. Dzwonię. Czytam. Słucham. Rozmawiam - dziwnie sie czuję w tej roli.
Oszukuje zmysły. Czuję, ze mi brak a stoję w sektorze 'nie potrzebuje'
Pomagam innym, nie oszczędzam sił dla siebie - nie warto.
Przykrywam jaskrawy niedobór pieniędzy gazetami sprzet 4 miesięcy.
Wstaję czy siadam?
I sie jeszcze trafił jakis zauroczony moją osobą - biedaczyna naiwny.
Gosia, no weź coś wymyśl! Ty zawsze coś wymyslisz!!
(3)

18 grudnia 2004 // 0:37
Wiesz co mi się marzy?
Marzy mi się usiąść przy tamtym stoliku w 'Forum', zamówić Bacardi, patrzeć na ludzi i z min jedynie i gestów czytać ich dialogi.
Napiszę potem smsa do Ciebie, ze się spotkałam z tym innym wymiarem.
Że z daleka powąchałam. Przez woalkę mogłam obserwować to słowo na m przeciskające się swoją potęga przez brudny świat.
A kiedy przyjdzie kelner z lekkością rzuconym pytaniem
- Coś jeszcze podajemy?
Odpowiem
- Karte win poproszę.
Z nadzieję to powiem, ze znajdę Cie pośród czerwonych - półwytrawnych.
(5)

20 grudnia 2004 // 12:29
I like it, I like it, I really, really like it
I want it, adore it, so come with me enjoy it
Piszczę w rytm 'my place'
Piszczę sobie a co! Sama w domu jestem.
Lubię ten czas, kiedy wolna przestrzeń jest tylko pretekstem do robienia tego, na co się ma ochote.
I nawet odziwo nie ma się ochoty na leniuchowanie w pełni.
Zapiekanka już w piecu, posprzatane, kartki czekają na wysłanie, a karp? a karp to dopiero o 13:00.
Siedząc więc w pozycji bliżej niesprecyzowanej popijam kawe i bawię się w niszczarke kartek ze starego kalendarza.
Jedynym trudnym pytaniem jest 'czy Usia da Andremu zeszłoroczną mrożoną moczke?'Bo co mnie wiecej obchodzi...
Jak często możesz powiedzieć 'Jak ja lubie poniedziałki!' ?
Antivirus zainstalowany - nie zassam ponuractwa!
(8)

23 grudnia 2004 // 20:22
Bóg jest dobry!
Przyszedł na świat w Dzieciątku Jezus,
By mnie sobą nie speszyć, by mnie rozbroić miłością....
Boguś mi to dzisiaj przysłał. Słowa tak proste, tak prawdziwe.Dziekuję.
Bóg mnie dziś rozbroił swoją prostotą.
Rozbroił mnie w konfesjonale.
Rozbroił możliwością uściśnięcia Ci dziś ręki.
Rozbroił mnie oczami Karo.
Rozbroił mnie tą łagodnością, rozmytych deszczem świateł.
Rozbroił ciszą i spokojem.
Rozbroił swoim Byciem mimo i ponad wszystko.
Rozbroił mnie...
Święta się u mnie zaczeły dzisiaj.
Zaczeły tym pokojem w sercu.
Żeby Wam smakowały te święta - tego wam życze - żebyście nie musieli doprawiać atmosfery spokoju i radości sztucznymi gadżetami.
(10)

28 grudnia 2004 // 20:40
Czerwone wino wypite. Butelka przydałaby sie na dzisiejszy wieczór.
Topora wypożyczyłam - Jego sie dobrze czyta w wannie, z kieliszkiem wina i niezdrowotnym oświetleniem.
Wypiłabym czerwone wino - to mi pasuje do dzisiejszego scenariusza - dzień dziwny, surrealistyczny, historyjkowy.
Takie filmy ogladam niebanalne z przerostu banalności i prozy życia. Kobiety same lecz niesamotne, w swoich ulubionych mieszkaniach, gdzie ciepło, gdzie gra cicho muzyka i sączą się zdania książek czytanych z winem w ręku.
Yvette - wybrany abonent jest poza zasięgiem :/
Gabi - w wyczekiwaniu na miesiaczke ;)
Przemek - busy - co się dziwisz Gocha, przecież jest przerwa świąteczna :|
Fistach - echhhhhhhhh....
x - 4 = ?
nauczyć się częściowego zaufania.
jak ?
Czy króliki z kapelusza mogą być niebezpieczne? Czy króliki owe mają ostre zęby?
Bo ja się boję, ale podniecona czymś nowym i obcym klaszcze, krzycząc głośno 'Czaruj! czaruj! wyczaruj coś z kapelusza Twojego swiata!'
A jeśli pojade na te jampre to w co ja się Karo mam ubrać?!?
Odwieczny problem...
Może ja też w wyczekiwaniu na miesiaczke ;)
(7)

30 grudnia 2004 // 14:31
P
A
R
A
D
O
K
S
WNIOSEK nr 1
Jestem sławna!!
skąd wiem? - ludzie kradną moje teksty
poirytowana
bo niby
kto?
dlaczego?
i w jakim celu?
kopiuje moje teksty na swojego loga
żałosne
po interwencji u władz wyższej instancji sprawa została mam nadzieję zakończona, ale użytkownik ma u mnie głęboko przesrane.
WNIOSEK nr 2
To klątwa.
Tak klątwa, bo: 'Ktokolwiek przerwie ten list lancuchowy bedzie mial przeklete zwiazki'
Sama sobie winna ;)
Wniosek nr 3
Warto czekać
Let`s dangle
(16)
     
|