archiwum

2008

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2007

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2006

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2005

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2004

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2003

grudzień

listopad


linki


kontakt


ownlog.com


layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.


3 lutego 2005 // 22:57

A może własnie na tym polega szukanie sensu, że się znajduje jedną mała rzecz, którą się rozumie do końca. Staje się wtedy władcą rozumienia choć cząsteczki. To daje zgubne, bo zgubne ale poczucie, ze się rozumie wiecej niż nic.

A może człowiek ma tyle siły, by mógł robić to co chce.
Dziś szalka w stronę tak przechyliłą sie paromilowo.
Przechyliła się dzięki poznaniu niezwykłego człowieka.

Na słońce i księżyc zdaje się, że nie spojrzę już tak samo.


Do pani H. - to co pani powiedziała dziś do mnie wczesnym rankiem było niedorzeczne. Nie wzbudziło absolutnie poczucia stabilności, wywołało zaszkolne oczy i głupi szum natłoku myśli - taki ogłuszajacy szum.
...ale pani tych zaszklonych oczu nie zobaczyła - na szczęście. Kiedyś się miniemy na tej ulicy i ja powiem 'dzień dobry', nieprzypominając pani nikogo, kogo powinna pani pamiętać.

Dobranoc.

(5)



6 lutego 2005 // 0:55

Zabij mnie, ale jeśli nie o to w życiu chodzi, to już nie wiem o co chodzi!!

Mam taką wizję, ze nareszcie zmartwychwstaje i będę się cieszyć wieczną percepcją.
Albo chociaż przez miesiąc, tydzień... byle do poniedziałku.

Osz cholera!

A jeśli można Cię dotknąć szczęście. Jeśli Cię można dotknąć, to w co ja Cię dotknę najpierw?
Taka nieograniczoność wyboru.
Pięknie!

Jezu! [wezwanie jaknajbardziej świadome] Aleś to wymyślił! Jestem zszokowana, szok mi przeszedł i teraz aż mi się sztruksowo* z tą wizją zrobiło.

Ha! Ktoś jednak udowodnił, ze można. Z resztą udowodnił już po raz drugi. Udowodni po raz trzeci i... Myślisz Gocha, że ktoś Ci moze tak bardzo zaimponować? Że może ...? Hmmm...

---
*nawet jak się wytrze, będzie pasowało.

(3)



7 lutego 2005 // 22:03

No to spełniam swoje marzenie - jutro narty!
I w tym miesiącu jeszcze...
Nawet nie wypowiadam głośno, bo boję się wewnętrznej epidemi nadmiernych emocji.

p.s. Czy to prawda, że bolą nas tylko słowa innych kiedy są prawdą? A moze bolą nas niezaleznie od stopnia ich prawdziwości.
Dziś mnie zabolały.
Jutro się dowiem na ile były prawdziwe.
Za tydzień Ci o tym powiem.

Plan głupi, bo już czuję, że miałeś rację ...

(3)



17 lutego 2005 // 20:49

Niektórzy marzą, żeby spędzić cały dzień w łożku. Marzą i nic z tego... a ja mam! Wprawdzie chora, ze ledwo się z tego wyrka zwlekam, no ale szukając pozytywnych stron znalazłam własnie taką. Znalazłam też jeszcze jedną, ze mam czas poczytać troche więcej. I mama się mna opiekuje. Tak, tak opiekuje się ładnie i dostane zupke mleczną na dzisiejszą kolację. Miło tak jak wiesz, że ktoś dba.

Z narciarskich wybryków zostało mi pare siniaków, jeden obity palec i piękne wspomnienia.

Aaaa i w ramach podnoszenia samooceny to Gocha pamiętaj, ze 15.02.05 byłaś z siebie dumna. Pamiętaj i bądź dumna jaknajdłużej. Bo choć efekty pracy Twojej nie zostały docenione w takim stopniu jakbyś moze chciała, to dałaś z siebie dużo. Mądra jesteś dziewczynka!

Nauczył mnie ten tydzień całkiem sporo.

Pług śniezny mi światełkiem migającym strzelił w okno - tzn, że zima jest. Zima... a ja w domu. No coż...

No to ide na te zupkę...

(1)



19 lutego 2005 // 19:55



Ten teledysk do 'the most beautiful girl in the world' Princa. Tak ten teledysk - on za mną chodzi. On chodzi a ja siedze na tej kanapie i oglądam swoje wycinki ze wspomnień. Ktoś musiałby szturchnąć mnie w ramię, wtedy zobaczyłabym, ze to Prince i, ze to kiczowate i ze starą polewą. I...
[za często daje się szturchnąć w ramię]

Spadła półka - potłukły się moje pamiątki: ta zielona krowa z Holandii, szklany świecznik - tak, ten od Esmeraldy i Jana.
Stłukły się kubeczki białe z pięknymi irysami od cioci Celi [walczyłyśmy o nie - bezsensownie. Ciocia nie zyje - kubeczków nie ma.]
Pękła szyba w ramce i jeden kubeczek sie stłukł z tych czterech, co to kupiłam w Żorach kiedy poznałam...
Stłukły się. A ja się popłakałam. Nie, nie dlatego, że się przywiązałam do tych rzeczy (chociaż moze też), ale płakałam, bo gdybym wiedziała, to bym ich nie chciała mieć.
Chciałam je mieć, żeby istniały - nie po to, zeby popękały i znalazły się w piwnicznym worku ze szkłami. Wysortowane ekologicznie od plastików i puszek. Płakałam, bo gapa jestem, bo nie wiem jak, ale to chyba przeze mnie ta cholerna półka spadła...

A wieczorem przed gorącą kąpielą słyszałam
"Panie Boże wspomóż nas
Zebrać siły w trudny czas
Byśmy mogli dalej żyć
Wierząc w sens następnych dni"
- dopiero dziś usłyszałam [zrozumiałam]

Tak pachnie zamarzanie?
Myślałam wtedy, ze tak się właśnie umiera - na kanapie, patrząc na linie papilarne liści.

To jedyna, przy której nie jestem w stanie rysować nawet ósemek oczami.

"Wierząc w sens następnych dni
Chciej nam tę nadzieję dać
Chciej nam dać"

Amen.

(3)



22 lutego 2005 // 23:52

Paradoksalne, ze ja otwieram te skrzynkę z ogromną nadzieją, ze nie dostane tego listu.
Dostałam.

Listy, żale, skargi, prośby, anonse i reklamy – z tego się składało wczoraj, dzisiaj. Składać się będzie jutro?
Zasypiam popołudniem nafaszerowana tymi pytajnikami i smutnymi minami.
‘Wszystkiego najlepszego’ napisane łamaną polszczyzną albo ‘Pięknych snów’ rzucone na koniec... Jak mam mieć piękne sny?


Kartki z życiorysu albo się drze albo się je akceptuje. Takie wymazywanie to strata czasu – nacisk pióra i tak na kartce zostaje, a potem ktoś Ci życzliwy burą glinką przejedzie po wspomnieniach i już pamiętasz. Już wszystko pamiętasz.

Zraszacz duszy koniecznie potrzebny. Sucho się zrobiło.

(1)



24 lutego 2005 // 23:50

Dziś:
- sen przekoloryzowany.
- cichy poranek - snieżny.
- sama w domu - nareszcie!!
- gotowanie artystyczne.
- płyta Krzysia - piękna.
- wygrany konkurs.
- nas 2/ich 12 - zabawnie będzie, już to czuję.
- monologi automatycznej sekretarki.
- dobry pub, dobre piwo, dobry czas.
- 40 minut kontaktu z Europą
- ładny mail w skrzynce.

Sen się okazał spełnić - zbyt był namacalny, żeby był tylko snem.
A malinowo dziś rzeczywiście - malinowo, że aż się głupieje.

Fistaszek 'Fajny dzisiaj dzień, prawda?'
Prawda.

p.s. A tak się zarzekał, że tych włosów nie zetnie. Aż nie poznałam :)

(1)



26 lutego 2005 // 22:40

'I nauczyłem się cieszyć
gdy przychodzi
tylko pies z kulawą nogą
chociaż pies
I dziwi mnie gdy ktoś
słucha prawdziwie
moich słów na wiatr
nierzucanych
I dziwi mnie cudownie
gdy ktoś mówi
ludzkim głosem
I słowa stają się...
I przychodzi Człowiek
I głaszcze psa z kulawą nogą'

M. Moczulski

Gdzieś sie trzeba zamknąć, zeby wrzeszczeniem nie zbudzić z letargu.



Już teraz wiem, że to mnie nie dotyczyło a dotyczy.
Że mieszam się w sprawy światowe, nie dlatego, ze mam rozwiązanie konfliktów. Mieszam się, bo przecież kazdy inteligentny człowiek musi mieć swoje zdanie konieczne na ważne tematy. Tematy konieczne na topie.
Nie uczono mnie historii po to, żebym była ślepa. Nie uczono mnie matematyki po to, żebym kierowałą się tylko uczuciami.
Asia się zapytala ironicznie. Tak, napewno ironicznie (wszędzie nalezy ironie węszyć)
- Ty przeszłaś jakąś metamorfoze?
- Nie, ja zawsze taka niewyspana byłam.

Czy ktoś wytłumaczy mi dlaczego najważniejsze jest to okno, w którym pojawi się (bądź nie) Papież?

Wolę z Radkiem rozmawiać o śledzich ogonach i niestrawnych mieszankach niż czytać dzienniki. Boję się kolejnych stron. Boje się tej potrzeby posiadania swojego zdania.

Wałęsa pisze e-maile z Rydzykiem.

(8)



28 lutego 2005 // 19:01

Widziałam ten program o kobiecie lękającej się piórek.
To mi wystarczyło.

A potem tamta dziewczyna zmarła
ktoś musiał jechać do babci
ktoś zaprosił na zjazd alienów
ktoś wprosił się na korki
komuś rozkodowała się satelita
komuś nie podobała sie ta nowa wersja piosenki
ktoś powiedział, że pożyczy te ksiazkę [jeszcze nie pożyczył]
Zwykły dzień.
Pare osób posmutniało, bo telefon, ze nie przyjadą.

I nie ma czasu na...

Zwykły dzień, a ja stałam przy oknie, patrzyłam jak z komina sąsiadów ulatnia się wielki dym i pomyślałam.

Dziś się coś zmieniło.
Ktoś mnie opuścił.

Trzeba miec siły, żeby kręcić kołem fortuny.
Trzeba mieć siły, nawet jak poprzednio wypadł bankrut.

(3)