|
wersja romantyczna
Spędziłam feeryczny czas z męskim wcieleniem Kopciuszka, który mimo całego swojego uroku znika gdzieś zanim wybije 'ta' godzina...
wersja realistyczna
Miło było, ale się skończyło. Złamas.
Impreza od piatku do niedzieli jest akurat długa.
Sałatki śledziowe oddane chłopakom z akademika nr 2.
Ludzie udziwnieni w liczbie niepoliczalnej.
Stan siniaków nieznanego pochodzenia: 3.
Trzeźwość umysłu: ok 70%.
Mnoga ilość godzin smiechu i dobrej zabawy.
Strat moralnych, fizycznych nie odnotowano na badanym terenie.
1. Nie lubie pseudoszampana! Stawiam na kalifornijskie wino.
2. Rodzice wyłapują to, co chcą. Z całej opowieści zapamiętali słowa 'obudziałam się w nieswoim łózku, wstałam jedynie po to, by się przenieść na swoje' Kit z tym, ze w miejscu, w którym przeca nie mieszkam żadne łózko nie jest moje własne :|
04.01.2005 :: 21:57 ::::::: [194.150.197.225]
open
kaszle
same zlamasy
nie lubie konca roku
mam cieple oczy i bolacy miesien miedzyzebrowy
szczescia:*
03.01.2005 :: 18:26 ::::::: [212.76.39.227]
osiedleswobody
stanowczo wolę pierwszą, może i będzie czas na hepi end i "zyli długo i szczesliwie" a jeśli nie w l. mnogiej to chociaz Tobie zycze tego w nowym roku. ;)
pozdrawiam. ;*
03.01.2005 :: 12:44 ::::::: [ownlog.com]
free
Selekcja danych pobieranych przez rodziców zaiste przewrotna... ale tak już z nimi jest, wybaczyć trza! :)
03.01.2005 :: 01:18 ::::::: [80.51.253.158]
whisper
bo gdyby romantyzm był na co dzień
o czym byśmy marzyli..?
w podsumowaniu
czas ten uznasz za
udany..?
:)
|