|

archiwum
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
kontakt
ownlog.com
layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.
|

1 marca 2004 // 19:41
Wiem,ze
oni się starali
byli delikatni
tak musiało być
będzie dobrze...? - nie, tego nie jestem pewna.
Tylko, ze
strach
upokorzenie
ból
Powodują
bezdech
ciemność myśli
pustkę
i chyba czekanie, bezczynne czekanie na to co będzie.
Czasem można umrzeć, choć serce bije, a w płucach dalej wibruje powietrze i byc moze odradzają się nawet komórki
tylko, ze czuje się jedynie 'nicnieczucie'
Chcę przeczytać książkę, mądrą ksiażkę, w której napiszą: to stan, który szybko ulega zmianie, potem moze być już tylko lepiej.
, , , , , , , , , , , , tak sobie czasem
płacze ?
Kochamy to czego boimy się utracić najbardziej?
- jestem hipokrytką....
(8)

2 marca 2004 // 18:24
Chcę być dobra, potrzebuje wspólnika
- nie chce się sama wygłupić
Dziękuję za tamte słowa, teraz mnie uczą. To był dobry czas!
Nie zapraszam facetów na kawe, ale tym razem się skusiłam.
Było i jest super!
Umówilismy się już na przyszły raz...
Właściwie to postanowilismy razem zamieszkać - zdziwieni, ze tak szybko podjełam decyzje?
Bez obaw mieszkalismy już kiedyś razem, tylko z przerwami, bo Gocha pakowała Mu manatki i wywalała za drzwi, a On pokornie odchodził...
Szukałam Go nie raz, czasem bardzo długo.
W kazdym razie jest i tak mi dobrze z Nim.
I razem wyglądamy tak pięknie:
On - optymizm
i
Ja - w zwiewnej sukience radości.
Dla formalności i zapobiegajac mozliwym komentarzom typu "a nie mówiłem/am, ze bedzie dobrze" oświadczam, ze nadal nie jest dobrze, ze nadal sie boje, bo lekarze nie mówią nic dobrego, nic pocieszającego. Zmieniło się tylko to, ze postanowiłam dalej zyć tak jak żyłam. Nie!! Ja postanwiłam zyc intensywnie, czasem mi się udawało, czasem mi się udaje...
(14)

4 marca 2004 // 14:45
Hmm co my tu mamy:
* ogranicz dostęp
* usuń komentarze
* profil prywatny
* usuń ownloga
* zmień login
No to co wybieram zeby już nie czytać więcej takich komentarzy jak pod ostatnią notką:
'Gośka, nie mów "nadal nie jest dobrze". chyba stworzyłaś sobie jakąś własną wersję "dobrze" i kiedy nawet drobna rzecz Ci ten obraz psuje, stwierdzasz, że może być lepiej...' albo od Free, ze pisze komuś piękne komentarze a zero interioryzacji tego co zewnętrzne, we mnie samej. Jasne, wszystkie komentarze oczywiście grzeczne i delikatne, ale ...
Wkurzyłam się, ze ktoś bagatelizuje moje problemy, ze znowu mnie nie rozumieja, ze jakim prawem ktoś wie lepiej co jest dla mnie dobrem a co nie i jak to możliwe, ze....
Rozpłakałam się przed chwilą, bo uświadomiłam sobie straszną rzecz. To nie jest takie proste do przyjęcia dla kogoś kto ma poczucie, ze zna w jakimś stopniu siebie, ze owszem moze się nauczyc, nooooooo ale oczywiście nie bardzo, bo przeciez jest mądry, wie czego chce, wie jak sobie radzic z ludźmi, wie... to i tamto. Pierdolenie!! Wcale tego nie wiem...
Uświadomiłam sobie, ze potrafię pięknie mówić, gdzo gadać,że 'mogę tyle słów utoczyc, krągłych i beztroskich' i ten dramatyzm, nie no w tym to jestem świetna....
Boze dlaczego nikt mi nie nakopał do tyłka troche wcześniej?!?!
Wstyd mi, ale nie będe udawać ze to nie ja to mówiłam. To byłaby kolejna ucieczka, nie chce!
Tak, to ja Gocha, to ja to powiedziałam.
Ile razy mozna uciekac i dokąd?
Dziękuję... żałuję, ze nie mozecie mnie teraz zobaczyć, płaczę- chciałabym zebyście widzieli te łzy...
Dziękuję, ze postanowiliście ...
taaaaa znowu te słowa, tylko słowa, wyrzułam już je az stały sie bezzapachowe...
Dziękuję tak po prostu, Wy wiecie za co, jeśli przeczytaliście to co napisałam wcześniej
Dialog, który powinnam pamietać jak najdłużej! :
- To co, walczymy? -zapytał mnie dzisiaj mój lekarz.
- Walczymy! - odpowiedziałam.
Nie chciałby ktoś odbyć za mnie rozmowy z moją mamą? Ja nie wiem jak Jej to wszystko powiedzieć. Nie chce kłamać, nie chce żeby się martwiła, nie chce płakać, nie chce żeby Ona płakała. Sama informacja o kosztach wywoła u niej łzy...jejku, przecież nie będe argumentowac 'zdrowie jest bezcenne' ...
(17)

6 marca 2004 // 3:40
uczę się szacunku do czasu i słowa
uczę się pokory
zmęczona pisaniem pracy (mam juz 71 stron)
wymarznieta
z nadzieją patrze na jutro
z pragnienie odpoczynku zasypiam
I to co mnie zauroczyło od czasu Wrocławia

(18)

7 marca 2004 // 16:03
'Nie licząc godzin i lat....'
Boże jak mi było tego potrzeba, dziekuję wszystkim, którzy sprawili, ze ten dzień był taki cudowny.
Dziękuję za
Waszą obecność
'kołysanke dla nieznajomej'
polewke w 'gabinecie psychiatrycznym'
świeże mięso
wiecej niz mniej i dłużej niż krócej
'oooooo fujjjjjj!!'
słowa
smiech
uściski
życzenia
prezenty
taniec
zakupy przez okienko o 3 nad ranem
zdarte gardło i wymarzniete ręce
i Piotrusiowi za super śniadanie:))
..tak dużo tego - za wszystko dziękuję.
I będe bardzo długo pamietać - zdjecia są zajebiste!!
I wszyscy razem "The Final Countdown!!! Tururu tururututu " :PP
Dzięki Robaczki :**
(20)

9 marca 2004 // 17:05
"Nie mów mi...Panie
ile razy jeszcze
przygniecie mnie krzyż
i...ile razy jeszcze
upadnę - nie mów mi Boże
bym nadzieji nie zatracił
bym szedł wytrwale
wciąż prosto
z podniesioną głową
(...)"
(o.Papciak)
Kolejna wizyta, pojechałam sama, bo nie wiem czy kogokolwiek obecność jest mi potrzebna - niszczy Wasze poczucie bezpieczeństwa - nie widząc/wiedząc/słysząc zyje się spokojniej.
Mówię to wszystko tutaj, bo tym z którymi chciałabym sie podzielić to nie potrafie, reszta panikując napawa mnie jeszcze większym lękiem.
A ja nie dam się zastraszyć bieli korytarzy i zimnym dotknięciom przedmiotów.
Niech nie zniechęci mnie czas, jak trzeba będzie 'przeczekać'.
Niech nie przerazi widokow wysokiej góry zmagań - wejdę tam prędzej czy później.
Bo ma na tyle siły.
Ty mi ją dajesz...
Miłość jest nielogiczna. Polega na wolności? - tracisz tylko na tym, a jednak...
Szłam użalajac się nad samą sobą, z nieuwagi walnełam tyłkiem o ziemie. Śliski snieg ktoś powie, a ja mówie, ze Tato mnie szturchnąl w ucho - i dobrze!
Świat ma swój pępek nie we mnie.
Przemkowi - jak się odwrócę to krzyknę Ci 'bye bye' na pożegnanie - tak jak lubisz po angielsku, bo
Wczorajsza Twoja nieobecność
pozwoliła mi przekonac się
o powierzchowności istnienia
mnie w Tobie
Ciebie we mnie
Spaceruję po wypowiedzianych słowach
po obrazach w głowie
Nie żałuje, bo nie wstydzę się ufności
Nie jestem jednak pewna
czy
gdzie
kiedy
jak długo
jak mocno
Nie okłamuje się dzieci, za mocno wierzą w dobro.
(10)

11 marca 2004 // 3:37
Obiecałąm sobie, ze nie odbędziemy tej rozmowy na gadulcu, ale nie było wyjścia...
Ja(...)Przemek ja nie wierze ze Ci tego brakował. Jak człowiekowi czegos brakuje to do tego dąży, ja wiem ze masz problemy, ze Iwona, ze Ty, ze dom, rodzina i tak dalej...ja też mam problemy...moze sie nimi nie dziele, ale je mam....... I nie mam Ci za złe ze sie nie odzywałes to Twój wybór tylko nie mów ze chciałes a nie było okazji, bo to jest zwyczajne kłamstwo. Przemek można sie zgubić w tym co sie pisze, w tym co sie robi, ale popatrz na to z jakiegos realnego punktu czy jesli rzeczywiście jest nam czegos brak to ograniczamy sie takich 'resztek' myśle ze możesz sie po tych słowach obrazić, bo to co napisałam jest mocne, ale innaczej nie umiem - musze byc z Toba szczera, ja musze, ja tak wole, zawsze Ci to powtarzałam
(...)
Przemek(...)Chce zeby bylo jak dawniej chce z Toba rozmawiac tak niewielu ludzi ze mna rozmawia.(...) Ja sie przywiazuje do ludzi moze tego czasami nie widac ale ja pamietam o tym ze jestes i (...) to zalezy mi zebys byla. Zebysmy mogli rozmawiac. Chce miec taka przyjaciolke. Jak juz jestesmy w takiej sytuacji i mowi sie wszystko to wole juz nawet wziasc wszystko na siebie jesli tak bedzie lepiej. Przepraszam ze nie mowilem czegos przepraszam jesli mowilem to co nie trzeba. Moge nawet przeprosic za cos czego nie zrobilem. Po prostu nie znikaj. Moze glupi jestem lub nie umiem wytlumaczyc tego ale nie znam wielu takich ludzi jak ty po stracie ktorych odczuwalbym brak. Jak faktycznie bylem taki straszny i wszystko zle robilem to moze sprobuje na nowo do tego podejsc jesli wciaz bedziesz chciala ze mna rozmawiac. I nie jestem ani madry ani rozsadny i nie umiem sie zachowac czasami i zle robie duzo rzeczy. Ale licze ze mimo to bedziesz ze mna rozmawiac. Ja sie postaram. Przepraszam Gosia jesli sprawilem ci przykrosc albo okazalem sie nie takim przyjacielem jak powinienem albo wcale nie przyjacielem.
Niby doszliśmy do stanu łagodnej fali na ciepłym morzu - nie wiem na jak dłogu, za czesto sa na naszym morzu sztormy, moze sztormy swiadcza ze nie ma sensu to co robimy? Wszystko przeplecione było trzema godzinami brudu, płaczu, wściekłości, smutku... i po co? Było warto? Nie wiem...oby sie historia nie powtórzyła. Mam dość trudnych rozmów na trudne tematy...
Wstaej o 5:15...dobranoc...
(14)

14 marca 2004 // 0:37
Wynagradzajac sobie złośliwość sprzętu, a co bardziej uciążliwe również złośliwość ludzką - Gocha wybrała się na 40 miutową kąpiel połączoną z tym, co Gocha lubi, czyli książką, muzyką i zapachem tak niesamowitym, ze możnaby zasnąć w tej wannie z nadmiaru bodźców tak cudnych ...
A teraz, jak przestało na grzeczną dziewczynkę (jaką Gosia oczywiście jest) położy się grzecznie do łóżeczka, bo sobota była dniem pracowitym i trzeba odpocząć. A na 'dobranoc' wiersz - tak żeby się lepiej spało.
Śpij słodko na cichym miejscu,
Gdziekolwiek prowadzą Cię drogi,
Nie pozwól smutkom wczorajszym
Zagościć w Twe serca progi.
Niech takze jutra spoczynku nie psują
złe sny o bliskiej chorobie,
Gdyż Stwórca - Przyjaciel niezmienny
Miłością wciąż pala ku Tobie.
Zapomnij o sobie i świecie,
Zgaś światło rażące noc,
Niech gwiazdy jaśnieją nad Tobą,
Śpij słodko! Dobranoc! Dobranoc!
p.s. Włożyłam dużo pracy, w to zeby wyglądało to tak jak wyglada, ale jestem zadowolona, ze wszystko zrobiłam sama. Bardzo chciałam miec 'coś' tak prostego. W prostocie tkwi całe piekno - tak myśle...
(17)

15 marca 2004 // 16:40
Jak zawsze wracajac z uczelni do domu, jechałam autobusem. Nademną stał wysoki, potężny człowiek. Kiedy tylko autobus skręcał On niechcący uderzył mnie łokciem; uśmiechnął się wtedy takim szczerym uśmiechem, jaki rzadko udaje mi się zobaczyć na twarzyach tych wszystkich zmęczonych, zniechęconych, codziennie spotykanych ludzi. Usmiechnął sie tak po prostu kładąc swoją rękę na mojej głowie i spokojnym , głebokim głosem powiedział:
- Przepraszam Cię moje dziecko.
- Nic nie szkodzi... - odpowiedziałam Mu z uśmiechem.
- Czy to tak bardzo bolało? - zapytał.
- Nie, nie bolało.
- Dlaczego więc płaczesz?
W tym momencie zdałam sobie sprawę, z tego, ze moje oczy napełnione są łzami. Nie bolało - płakałam, bo zrozumiałam jak prosty gest, jeden z najprostszych gestów... jak bardzo mi brakuje takich gestów...jak rzadko mam okazje czuć się jak córka. Jestem córką od 22 lat - nigdy nie spotkało mnie nic tak przyjemnie prostego ze strony mojego ojca.
Mój tato nigdy mnie tak nie dotknął, nie pamiętam zeby on mnie dotykał w inny sposób niż taki, który sprawia ból...
(20)

16 marca 2004 // 20:21
Obserwowałaś kiedyś sama siebie?
To bez sensu nie umiem wyjść poza swój subiektywizm....
1. Czy ja jestem inteligentna?
Odp: "nic bardziej jak głupota nie daje poczucia,ze sie jest inteligentnym"
2. Czy ja się czuję szczęśliwa?
Odp:"człowiek osiaga szczęście, kiedy absolutnie niczego nie potrzebuje" - jak dobrze jest sobie wmówić, ze tak niewiele mi potrzeba, a potem płakac w kącie, ze nie mam w moim zyciu całej tej reszty.
3. Czy ja jestem szczera?
Odp:" bądź szczery wobec siebie a nigdy nie będziesz fałszywy wobec innych" - He he he he... no to ja przegrałam, najczęściej oszukuję samą siebie.
4. Czy ja potrafie byc z ludźmi bez szantażu emocjonalnego?
Opd: Występowanie tego typu przypadków jest na tyle śladowe, ze ich nie odnotowano.
5. Czy ja jestem zazdrosna?
Opd: moze sie nie będe lepiej wypowiadać...
6. O co mi właściwie chodzi?
Odp: ja nie wiem... robie sprzeczne ze sobą rzeczy...
naczytam się róznych roznowści..
im więcej czytam o zyciu tym mniej o nim wiem
im więcj mówię tym mniej rozumiem
im więcej chodze tym bardziej drepcze w miejscu
i dziś mam wyjatkową odrazę do samej siebie...
Emocjonalnie śmierdze.
Jest coś gorszego niz nieumiejetnośc wytrzymania z własnym zapachem?
A jak sobie z tym radze? Perfumuje się, nie zmywam brudu, tylko go retuszuję.... z upływem czasu to smierdzi jeszcze gorzej...
Chcę się wykapać.
I bałagam mnie nie dobijac dzisiaj...nie chcę zeby mnie pochowano w takim stanie...
(8)

17 marca 2004 // 21:34
zmęczenie
ma
kształt 18 godzin
zapach miejskiego zanieczyszczenia
smak sztuczności
kolor skrzepnietej krwi
odgłos spiralnie kręconego bezdechu i warkotu myśli
- Ja się nie zgadzam na taki wysiłek!!!! - krzykneła.
- Daj spokój, nic nie masz do gadania - odpowiedziała ta część posłuszna...
A już sie starałam chodzić w starym kostiumie zdrowia.
(10)

21 marca 2004 // 1:14
Nie jesteś endemitem.
urośniesz
zakwitniesz
na ziemi obcej
zaowocujesz?
Nie łudź się, ze jesteś wyjątkowa.
Nie przyciągaj zapachem, wyglądem, szumem...
Zatańcz!
Z bierności nie zrodziło się nic
Z bierności się tylko umiera...
(6)

22 marca 2004 // 18:23
rano
-
południe
-
popołudnie
-
wieczór
-
noc
-->>wszystko jedno - bez ciągu dalszego
bo:
sen-> 4rano-> sniadanie-> autobus-> praktyka-> autobus-> konspekty-> obiad-> konspekty-> autobus-> kolacja-> projekty-> prysznic-> sen
nie widze wiosny, zabrała mi ja biurokracja
- ja tak nie chce! Nie chce!
moje zycie się składa ze strzałek
z rozkładu jazdy
z potrzeby głodu
ze wskazówek na zbyt ciasnym zegarku
- umieram żyjac w taki sposób
paradoksalnie ze zmeczenia nie śpie...
(13)

25 marca 2004 // 16:55
koniec ?
(21)

27 marca 2004 // 23:12
'Dziś czuję się jak mrówka gdy czyjś but tratuje jej mrowisko'
- sama swoim buciorem go sobie gnoje.
Problem w tym, ze oklamuje siebie sama,a co za tym idzie wiekszosc ludzi wkolo.
Jest mi z tym cholernie niedobrze, rzygam tymi wszystkimi 'pieknymi' słowami jakich uzywam - nie stanowia zadnej wartosci.
Nie postepuje tak jak radze innym.
Stwarzam otoczke, która przecież kiedys pęknie.
Usmiecham sie a w samotnosci płacze.
Jestem a mnie nie ma.
Kółeczko - ide, wypieprzam się - podnosze się upierniczona - ide - wypieprzam się - upierniczona na maxa nie mam ochoty wiecej iść a tym bardziej podnosic się z tego gówna, w którym siedze.
Wulgarna? Tak - taka jestem.
Jest mnóstwo słów, których mogłabym tutaj uzyc - nie chce.
(18)

29 marca 2004 // 2:35
Yeah ! ! !
Odbębniłam swoje uśmiechy.
Wyrzuciłam z siebie słowa.
Przekonałam o swoim durnym bycie.
Przypomniałam sie zakurzonej papeterii.
Obrysowałam obwód ciała, by móc porównac go po dietetycznym tygodniu.
Prace pisałam.
Najedzona banałami twardymi do przełknięcia psuje sobie zgryz. Krzywozgryz?
Wyjawiłam jedną tajemnicę.
Obnażyłam jedno kłamstwo.
Usłyszałam, ze ściemy w tym nie ma, ze ważna jestem.
I znowu krzywozgryz wystąpił.
A Jacek za 68 dni się żeni. Szok!
Gdybym wiedziałą o tym wcześniej to bym pomyślała, ze mój podły humor się bierze z zazdrości, ale nie ... niestety ;))
Pytanie: czy w tej 'bitwie' się wygrywa jak się ma wiecej czy jak się ma mniej? Bo Ty masz 7 a ja 1.
Krzywozgryz.
"Jak mnie ząb bolał to go wyrwałem" tak mi mówiłeś, pamiętasz?
Dusze czy psychike czy jak to zwać mam sobie wyrwać czy coś innego?
p.s. Co do cholery oznacza =) albo (=[] ?
(7)

29 marca 2004 // 20:45
'Jeśli wydaje Ci się, ze wiesz wszystko
masz racje
wydaje Ci się'
Tak bardzo chcialam zobaczyć siebie, ze patrząc się w lustro, nie zauważyłam,
ze odległość mojego nosa od tafli szyby wynosi 0 mm.
I buuum!
I dobrze.
Ze skrzywionym nosem ale być moze wreszcie z prostym spojrzeniem.
(pomocy)
(7)

30 marca 2004 // 21:35
Gosia (21:26)
Gabi ta walka jest beznadziejnie przegrana
Gosia (21:27)
przegrana oznacza szybkie rozwiazanie
Gosia (21:27)
na coś takiego czekam
Gosia (21:27)
mam dosyc długich bitew
Gosia (21:27)
mam dość walki
Gosia (21:27)
mam dość tak wielu rzeczy
(...)
Gosia (21:30)
wszystko sie wydaje takim totalnym pierdoleniem kiedy idziesz ulica i myślisz...dlaczego by nie rzucic sie pod auto, kiedy mijajac apteki myślisz ile srodków samobojczych udało by ci sie zdobyć, a kiedy kroisz zwykły chleb zastanawiasz sie na ile masz odwagi by zadźgac sie nim na smierc
Gosia (21:30)
rozumiesz
kiedy dopadaj Cie mysli samobójcze NIE MA RACJONALNYCH WYTŁUMACZEN
Gosia (21:30)
do mnie to po prostu nie przemawia
Gosia (21:31)
i wiecej gadac nie bede bo to kurwa nic nie zmienia
Gosia (21:31)
nic
Gosia (21:31)
cisza
Gosia (21:32)
i tyle!
[i tu nie musi byc komentarza]
(6)

31 marca 2004 // 23:02
"Z szarej włóczki me myśli
Zgrzebne dni tygodnie
Z szarej włóczki jesienie i lata
Nawet wiersz cały z tęczy
Nagły list radość szczęście
Co jak wzór na kilinie się złocą
Już za moment szarzeją
Są jak fatamorgana
W zeschły liść się zmieniają i popiół
Z szarych nici ten kłębek
Który w szarą godzine
Sennie zwijam pod głowę podkładam
Ludzie chorzy na szarość
Mój los chory na szarość
Mój dom, moje miasto, planeta
Boże cały ze złota
Przędący na kołowrotku
Czemu z siebie wysnuwasz nić szarą
Ojcze nasz wielobarwny
W akselbantach w brokatach
Który błyszczysz i mienisz się cały
Jeśli trochę nas lubisz
Nachyl się nad wrzecionem
Dorzuć włosów anielskich do włóczki
Bo w nas jest szarość w oddechach
Szarość w snach i uśmiechach
Szarość we łzach modlitwie i hymnie"
(21)
     
|