|

nieistotne.ownlog.com
ownlog.com
|
Zmarzłam w kaplicy patrząc po raz ostatni na Nią.
Pogłebia się we mnie obraz sztucznie złożonych, zimnych już rąk. Tak wiele ich juz widziałam... i tych niedokońca domkniętych oczu.
Tyle zimnych posadzek skropionych łzami najbliższych.
Silny wiatr - on jest potrzebny w takich chwilach, nadaje im dostojeństwa, rozwiewa wstęgi żałobnych wiązanek, osusza łzy, majestatycznie czesze włosy każdego z osobna.
I tym się różnimy od umarłych: im już wiatr nie rozwieje włosów. Nie zmróżą oczu oślepieni słońcem. Nie potkną się o kamień. Nie pójdą chwiejnym krokiem. Nie pójdą. Nie zbłądzą. Nie przykucną z bólu.
Bólu.
Częstochowa mnie przytuliła.
Mateńka pozwoliła się wypłakać - znów na zimną posadzkę [choć tym razem podejrzewam, że cieplejszą od ludzkich trosk składanych w tym miejscu].
Jak małe dziecko, z bezradności zupełnej.
I klęczeliśmy w tym niesamowitym układzie, z tatą i mamą w tyle.
Płakaliśmy.
Ktoś się zgubił, ktoś odnalazł.
Komuś strzykneło w kościach [a może w sercu nareszcie].
Tęsknił.
Ja też.
23.04.2005 :: 11:53 ::::::: [195.82.184.13]
Yelonka
.
21.04.2005 :: 20:28 ::::::: [194.150.197.225]
open
.
21.04.2005 :: 18:47 ::::::: [ownlog.com]
free
.
20.04.2005 :: 23:11 ::::::: [195.82.185.65]
Gabi
.
|