|

nieistotne.ownlog.com
ownlog.com
|
Ja... ja tylko powiedziałam, ze bez tego nie mogę już tak dłużej.
Nie straszyłam ich szaleństwem, samobójstwem, samookaleczeniem, rozpaczą. [a może wszystko to miałam w oczach]
Usiadłam na drewnianym krześle, zwijając w ręku szalik i patrząc rozmówcy prosto w oczy.
Usłyszałam, że nie mam szans, żebym więcej nie żebrała o to ułaskawienie, bo nic z tego... może w styczniu. Boże w styczniu! Może!
Wracałam już nawet nie załamana, bo przyzwyczaiłam się do słowa ‘nie’.
Długo szłam i padał zimny deszcz. Miałam złamany parasol i złamane poczucie własnej wartości.
Przyszłam do domu, usiadłam mokra na kolejnym drewnianym krześle i opowiadałam mamie, że nic z tego, ze ja się nie nadaję do tych czasów, że ja marze o epoce wiktoriańskiej, o św. Franciszku i tańszych biletach, telefonach i tuszu do drukarki.
A mama wysłuchała, ale nie potrafi kłamać, więc już wiedziałam, że coś ściemnia tak mnie słuchając bez słowa.
'Dzwonili, że jednak tak, ze masz te zgodę!' -tyle tylko powiedziała i popłakałyśmy się mogąc wreszcie uwolnić tyle miesięcy niepewności. W płaczu nawrzeszczałam jeszcze, ze 'świnia jest', bo zamiast mi od razu mówić, to pozwala pieprzyć o bzdurach.
Nie mam jeszcze tego na papierku dlatego się cieszę tak niedokońca. Czekam.
A wczoraj mi na spowiedzi ksiądz powiedział 'Zobaczysz, teraz się wszystko zmieni'
Pewnie nie wiedział jakie to 'wszystko' będzie pełne, bogate i wyczekane, nawet jeśli wcale nie będzie wszystkim.
09.06.2005 :: 13:56 ::::::: [80.48.10.253]
Bryśka
... to ja czekam z utęsknieniem na tą opowieść z uśmiechem z Twojej buzince :o)
(a "kac" jest jednak dokuczający ;) )
do zobaczenia! :)
|