archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

grudzień

listopad

październik

wrzesień

sierpień

lipiec

czerwiec

maj

kwiecień

marzec

luty

styczeń

2003


linki


kontakt


ownlog.com


layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.


2 kwietnia 2004 // 22:25

Podsumowanie, wnioski końcowe i postulaty - tyle mi zostało do zrobienia z moją pracą. I wydrukowac oczywiście musze jeszcze, a zważywszy, ze Fistaszek się pozbył naszej drukarki to nie będzie takie proste. Brzydalek zaoferował pomoc, za co jestem Mu wdzięczna bardzo, bardzo :)

Objadam się dziś nieziemsko (to tak a propos mojego dietetycznego tygodnia :P )i samymi świństwami, tłumacząc sobie, ze przecież ta godzinna jazda rowerem nie pozwoli się zaokrąglić więcej...wiem, wiem wmawiam sobie...

Zjadłam dziś pierwsze tabletki szczęścia - uśmiecham się, choć wewnętrznie coś boli i dusi, ale już nie paraliżuje. Odwaga?

Wczoraj tez miałam odwagę, mogłam stanać na wysokiej wieży i nie bać się śmierci - ktoś by to nazwał odwagą, a moze szaleństwem. Tak naprawde nieduża to różnica.
Dziś jednak nie boję się iść w nieznane...dzisiaj, a co będzie jutro?


Właściwie to mam mieszane uczucia, nie wiem czy ta moja 'samopomoc' jest dobra, zawsze krzycze ze złością, przytupujac nóżką, jak zbuntowana 3 latka 'ja siama musze, ja siama!' daję radę sama, ale wiem, ze tym samym odsuwam od siebie najbliższych - ich to boli...wiem. Nie pozwalam naruszać mojej strefy, jest moja - moze to jedyne co posiadam, upór i komfort ostatniego słowa...

Cholera jak ja mam dużo złych cech, a wcale nie zamierzam się zmieniać. 'Masz Gosia tyle wad, tyle pięknych wad' tak mi kiedys powiedział mężczyzna intrygujący - 'tyle pięknych wad'...


Na pobujanie w chmurach polecam dziś:
Norke 'come away with me' ;))

(9)



3 kwietnia 2004 // 22:48

Jechaliśmy wtedy Twoim focusem, szybko, najszybciej jak można było, ostre zakręty, przestrzeń, widoki cudne i cosekundowe cykanie fotek na Twoim nowym aparacie.
cud...miód...orzeszki...
Słowacja
Zakopane
uśmiechy
wolność
bezkarność

słuchaliśmy wtedy, nie my darliśmy się:
'Road trippin' with my two favorite allies
Fully loaded we got snacks and supplies
It's time to leave this town
It's time to steal away
Let's go get lost
Anywhere in the U.S.A.

Let's go get lost
Let's go get lost

Blue you sit so pretty
West of the one
Sparkles light with yellow icing
Just a mirror for the sun
Just a mirror for the sun
Just a mirror for the sun'

I ja od czasu do czasu mówilam:
Marcin, proszę Cię zwolnij, proszę
zwalniałeś

Dlatego, ze to 1 kwiecień...
Dlatego myślałam,ze to głupi, beznadziejnie głupi żart.

A dziś już wiem, ze nie żart...
(o Boże a ja Ci takie banały opowiadam
o moim nowym kolorze włosów, o pracy, studiach, imprezach!)

Cholera by to - wiedziałam ze tak sie prędzej czy później skończy.

I martwie się o Ciebie durniu!
I o Niego tez - dwóch wariatów.


Przemek chyba telepatycznie wyczuł, ze coś nie tak...
- dziękuję, ze jesteś, ze mam gdzie się wypłakać.

Spróbuje zasnąć bez koszmarów...spróbuję.


p.s. Praca skończona - jutro drukowanie. Pozdrawiam zazdrośnice.

(9)



5 kwietnia 2004 // 18:57

Boję się Tato, ze nie taką chciałeś mieć córkę.
Miałam być dzielna, oddana, Twoja...
Jestem - tak jestem, ale niepewna i ciągle zbłąkana.

Miałam przynosić słodkie owoce.
Miałam pracować na Twojej roli.
Ja owocuję - lecz nie dla Ciebie.

Kiedyś obiecywałam Ci ludzi,
ludzi których zaproszę do domu...
Dziś nie wiem czy sama wciąż tutaj mieszkam.

Pewnie się cieszysz z tego co robię,
bo dobry Ojciec kroczy z dzieckiem.
Czasem się boję, że gdzieś Ci ucieknę
i zgubię się w zimnym, ciemnym lesie.
Że nie odnajdę Twojego zdjęcia
w oczach bliskich mi ludzi.


Napisałam to 4 stycznia 2003 roku,
teraz czytam i myśle, ze jestem coraz głębiej w ciemnym lesie.

Chyba już czas wracać do Taty.


Boję się, ze nie wpuści mnie Twój odźwierny,
bo Ty mnie przyjmiesz na pewno.

Ostatni mój powrót był 13 grudnia 2003.
Kolejny jutro ?

(9)



7 kwietnia 2004 // 16:34

wystarczy to spojrzenie w oczy

nie chodzi przecież o euforie



ks. Wita mi kiedyś powiedział:
'chcesz szacunku do dzieła
- daj im uczestniczyć w tym dziele'

Szanuje, bo wiem ile jest w tym mojego wkładu.

Dziękuję.

(8)



9 kwietnia 2004 // 1:07

W świecie bez porażek nie widzi się perfekcji.
W idealności nie ma tęsknoty.
W dostępności nie zna się słowa 'pragnę'.

Staram się cieszyć brakami
tęsknotę uczynić sztuką
podnieść starania do rangi rytuału
być
opatulić wrażliwość, by nie chorowała na mrozie

Obiecałam drobnostki, z których ustawie wolność.
Obiecalam sobie, Tobie, Jemu...
Zapach starości był świadkiem na zaślubinach z tym co nowe,
a jednocześnie niezmienne.

Powoli, powolutku...
nie spiesz się, bo upadniesz.

--------------------

'co dla zmysłów niepojęte
niech dopełni wiara w nas'

(10)



10 kwietnia 2004 // 16:36

Niech Światło Was oświetla,
abyście nigdy po omacku nie musieli szukać drogi.


A jeśli bedziemy się wzajemnie miłować,
poznają czyimi uczniami jesteśmy...

(8)



12 kwietnia 2004 // 2:24

Złamałam obcas.
Kulejąc muszę polegać na Tobie.
Kulejac zwracam uwagę na stopy.
A możne na piętę jedynie...
Pomasuje(sz), poczekam(y).
Tak poczekam(y) ! ! !
- znowu wróci do normy.
Widok pojedyńczego buta też sie da zaakceptować.

Nauczę się chodzić.

Czy to nie dziwne, ze nauczyłam sie biegac nie umiejąc chodzić?

rewind

replay



czy 100 jest wazniejsze od 96?


p.s. 12 kwietnia 2004 16:05
100 notka ma swoje przywileje - można ją rozbudowywać ;)

Bandażowałam się sympatycznymi gestami, pieknymi słowami, uśmiechem, wyobrażeniami, marzeniami...
Ściągając opatrunek rozdrapałam naiwność.
Jezzzzzu jak boli!


(5)



13 kwietnia 2004 // 22:27

Stojąc przed skrzynką liczyłam na palcach
'rzucic - nie wrzucić' ?
Wrzuciłam.
Mogłam na kopercie napisać
'czytac po 3 butelkach debowego mocnego!!'
Dlaczego Ty nie masz netu? mógłbyś to przeczytać dzisiaj, a tak musze czekac na Twoją reakcje...
Sama jesteś sobie Gocha winna, mogłaś Mu to powiedzieć osobiście,ale nie dałaś rady, teraz czekaj.

Łukasz mi powiedzial, ze to jest w moim stylu,
powalić kogoś i nie dać mu szansy riposty...

Za bardzo Cię szanuje, zeby Ci powiedzieć tak z mostu i postawić pod murem szybkiej reakcji...
Przeczytasz....
Pomyślisz...
Zareagujesz...
(jeśli zareagujesz...)


Jak ja nie lubie prześladujących mnie myśli...

-Przepraszam, czy ktoś mógłby nacisnąc ten guziczek?
- Ten?
- Tak, tak ten z napisem myślenie.



-----------------------------
14.04.04. 20:25

czekam

(11)



15 kwietnia 2004 // 19:27

'nic się Gosia między nami nie zmieniło,
nie rozumiem dlaczego miałoby się zmienić'

coś we mnie pękło

(11)



16 kwietnia 2004 // 22:35

8:00 O nie, nie napisze!
9:00 No ok, napisze...zobaczymy...
10:00 Hmmm....?
11:00 No co jest? :|
12:00 Ej, chociaż by sygnał puścił... :(
13:00 Super... :/
14:00 Wybucham z agresja na Iwone..
14:10 Przepraszam - Ona rozumie.
15:00 Zniose jajko, albo Go pobije!
16:00 No rany gdzie On jest...?
17:00 Git, git, git, git...
18:00 Daj se Gocha spokój.
19:00 Bez jaj, bo sie zaczynam martwić...
20:00 Ok, rozumiem - juz to raz przerabiałam...
21:00 A jednak mi smutno...
22:00 JEST!!
22:05 Piszę ja.
22:10 Spokojna...



Tylko, ze ty Gocha jesteś idiotka!!
I to jest ten ból - wszystko przyjmujesz zabardzo do siebie... Świat ma swój pępek nie w tobie... !!

(8)



17 kwietnia 2004 // 20:38

Działania niepożądane:
W pojedyńczych przypadkach mogą wystąpić zawroty i bóle głowy, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, mdłości, wysypki skórne, uczucie napięcia w piersiach, zmiany masy ciała i libido, jak równiez stany depresyjne.

Kup sobie deprim - zaproponowano mi wczoraj.

Jakby mi miało pomóc naprawde to zjadam cały wagon tych prochów.

Jednak nie w tym problem ...

p.s. Czekanie mnie wkurwia!

(12)



19 kwietnia 2004 // 21:15

'Modlić się, pracować, starszych szanować i cieszyć się, cieszyć się, cieszyć się' Soyka mi tak zaśpiewał zza zielonego tapczana, a dlaczego nie zechciał wbić do łba, do serducha, do brzucha tudzież innego jeszcze narządu - internalizacja u mnie jakoś nie działa. Reklamacja.

Coraz bardziej mysle, ze jedyne, jedyna, jedyni już nie są niezastąpieni.

Czy to dobrze, ze wytwarzam systemy zastępcze? Długo tak można budowac swoje zycie?
Bo myśle, ze to oblepianie z boku, a nie wznoszenie się ku górze. Przyznasz Małgorzato, ze obrastać w boki to nic dobrego. Hmmm no moze stabilniej ale mało dynamicznie.
Życie musi być dynamiczne, śmierć jest stagnacją - wystarczy tej martwości.

Proszę państwa, z serii 'apoteozy' ukazały się dwie nowe pozycje: niedosyt i niespełnienie.

bo

wszystko jest takie beznadziejnie 'almost'...

(7)



20 kwietnia 2004 // 18:42

*
-> ta gwiazdeczka zaraz spadnie na sam dół tej notki


"Dzieńdoberek, przepraszam, ze ostatnio..."

Wiem,
wiem,
ale to, że wiem to tak mało skoro czekam.
[Pytań o to czy czekać jest tym samym,
co tęsknić zadawać nie będę]

Don`t leave me...
Tak, gdzieś wewnętrznie szepcze, mówie, krzycze:
don`t leave me, don`t

mietowa kawa
słoneczne okulary
śmiech
spełnione ambicje
brak bólu
żółto
łapki się znalazły nawet
i pyszna drożdżówka z serem
od drzwi do drzwi
i ciepły wiosenny deszcz
sympatyczne wiadomosci od szurniętego Przemka
i gdzieś tam Ty...
gdzieś...dobre sobie...


Yorke mi pomoze zaśpiewać
'dont leave me high, dont leave me dry'

*
(o tak, spadajace gwiazdki to ponoć spełnione życzenia)

(3)



21 kwietnia 2004 // 22:17

Wschód słońca nad morzem - cicho zaczynajacy się dzień.
Jedynie mewy obudzone poczuciem głodu hałasują.
Przyglądam się im w szarości poranka, troche od niechcenia zataczają koła nad tym co dostepne, aczkolwiek codzienne.
[mewy mieszkają równiez na ślaskim podwórku mojej wyobraźni]

'Jeszcze noc się wokół tli a już wiem, ze dzień jest...' zły? Czy mogę powiedzieć, ze zły...

Pada deszcz? Kropi...
Mam uczucie, ze musi się do cholery wypogodzić, bo się rozpłynę w tym deszczu melancholii, natłoku myśli, niespełnionych marzeń, wyczekiwanych próśb, zaślepionych spojrzeń, niewypowiedzianych pragnień, nierealnych symboli i tej czkawki, czkawki czekania. Potrafisz żyć jeśli cały czas czkasz? Ja nie - po jakimś czasie już boli.

Ale ja działam, robie, idę, mówie, słucham...tylko, ze wszystko w nie więcej niż wymaganych, marnych 50%.

Miałam dzisiaj zajęcia z 13-nastoletnią anorektyczną dziewczynką.
Jej skóra, paznokcie, włosy, zęby niosły na sobie pietno przebytej drogi, minionego czasu i te puste oczy. Gdzie się podział ten błysk w oku dziecka?!??
Praca w szpitalu mnie w jakiś sposób umacnia - czuje, ze silenie się i upadanie jest wpisane w nasze życie od pierwszego momentu istnienia - jeśli ma trwac do ostatniego to muszę się nauczyć podnosic z kolan.
Niezdarnie chwieje się na boki, upadam przy wstawaniu...
Ale załapie to, dzieci też się uczą od chodzenia na czworaka...

Pschika mi siada od natłoku zajęć na uczelni...
ona jest jak niemowle, zajmuje mi cały czas...
ale
zdecydowałm sie na dziecko to musze się teraz nim zajmowac.
Odpowiedzialność.

To jest coś co mi w miare wychodzi.
Jakby tak wreszcie podjąć decyzje o odpowiedzialności za całokształt siebie?

Będę się tego uczyć.

Juz się uczę - z odpowiedzialności kończe, czas na sen.


(16)



23 kwietnia 2004 // 20:28

Maleńkim skalpelem naciełam palec.
Wskazujacy palec, wystawiłam na widok publiczny krew sączącą się delikatnie. Wyciągnełam w Twoich kierunku.
Ty miałeś naciąć swój - miały się połaczyć nasze te same ARh+ czekałam, czekałam, czekałam...
W czekaniu zastygłam - krew skrzepła.
Nie połączy się...
Zapytałam...
Nic nie mówisz.
Milczenie daje Ci przewagę.
A mi rewolucje w myślach, krwawą rewolucję.
I deskutuje rozum z uczuciami.
Nie wolno być jednostronnym.
Nie można wierzyć w sprzeczne teorie.


Przepraszam Ty odpowiadasz...
Zawsze starasz się być kulturalny...
- zaczynam podkochiwac się w szczerych chamach!
Tak,Ty rzeczywiście mówisz...
(a ja)
W Twoich odpowiedziach widze nieprzygotowanego Bartka z IIIb.

(czepiam się?)


Potrzeba mi ciepła. Przytul, bo się nigdy nie wydostane z tego kokonu.

(19)



25 kwietnia 2004 // 11:28

'A co to takiego mężczyzna
A co to takiego kobieta
Odpowiedź poślę Ci jak w dym
To jest niezrozumienie
A gdy jest innaczej
To jest mężczyzna i kobieta'
(K. Pieczyński)



'Więc tak bardzo nie przejmuj się wyborami bo i tak wszystko zależy skąd zawieje wiatr. Do zobaczenia'

Dziękuję za spotkania nieoczekiwane.

(15)



27 kwietnia 2004 // 19:47

Nauczysz mnie jak się naprawia nocną lampke?
Jak sie zagryza wargi gdy boli?
Jak sie omija szerokim łukiem fałsz i dwulicowość?
Jak do zdrapanych nadgarstków szoruje honor,
gdy sie go splami czymkolwiek?
Jak się idzie prostą, żwirową drogą?
Jak chce sie iść?
I jak się szanuje lzy?
(ja ich rozlewam zbyt wiele)
Cierpliwości mnie jeszcze naucz...
Rzeźbienia swoich nieoheblowanych ideałów.

Masz racje
- chociażby dlatego chcę iść z Tobą.

Ja Cię tak mało mogę nauczyć...

(20)



29 kwietnia 2004 // 0:13

Spełniane marzenia.

Jak sie zagryza wargi gdy boli?

- dzis się uczyłam.


Dziękuję tym, którzy dziś ze mną byli.

29.IV.2004
powtórka z 'rozrywki'... to uczy pokory.
nie płaczę

(17)



30 kwietnia 2004 // 17:43


Czekałam
nie mówisz od razu...
Nie zaprzeczaj znamy się
- my się znamy prawie 18 lat!
byłam
(tak się bałam)
I w tej pustce jaka stworzyło to moje nicniemówienie Ty powiedziałeś.

Boję się o Ciebie, choć wiem jak mądry jesteś, że dajesz sobie rade, ze nie potrzebujesz mieć pasów bezpieczeństwa.
(Wiesz,z troski o Kogos przestajesz czuć swój ból)

Największą nagrodą było zaufanie jakim mnie obdarowałeś.
Pogłaskałam po czuprynie,
buziałam w policzek,
- Dobranoc.
- Dobranoc.

A kiedy rozmawiałam z Tatą mówiąc 'Ojcze nasz, któryś..'
usmiechnełam sie mysląć, tak bardzo cieszę się, ze jesteś.

Wszyscy się o Ciebie boją, panikują, straszą, milczą, krzyczą
- ja chcę kochać. Kocham, wiesz?


Mam niesamowitego brata.

(16)