|

archiwum
2008wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003grudzień listopad
linki
kontakt
ownlog.com
layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.
|

2 lipca 2007 // 20:28
'Jest ryzyko - jest zabawa'.
Nie jestem hazardzistką, ciągle się trzymam rękami i nogami racjonalizmu, ale czasem trzeba postawic przed sobą zadania pozornie za trudne, zeby sie udały.
ale
udaje się.
Pozegnałam się z pracą, pobeczałam się oczywiscie, bo przywiązuję się do ludzi i co najważniejsze było mi tam tak dobrze. Dostałam dobrą prace w innym mieście, muszę się przeprowadzić. Zaczynam więc życie na swój prywatny rachunek z całym dobrodziejstwem inwentarza. Boję się, ale to taki strach, który motywuje do działania.
Teraz mam wakacje, czas dla siebie. Czeka mnie jeszcze obrona, która musi być cudem, bo już samym cudem jest, że mnie do niej dopuszczono. Też się boję, bo sprawa wisi na jednej kończynie i jak ktos mocniej potrząsnie to obiję tyłek jak nic.
W końcu jestes Ty, który wierzysz, że jestem najlepsza. Jesteś szaleństwem, za którym tęskniło moje fatalne poczucie własnej wartości. I co najdziwniejsze jesteś największym ryzykiem mojego obecnego życia.
...i cała masa niesamowitości, po tych dwóch ostatnich ciężkich latach. Nie wiem skąd te siły, ale wiem, że było warto się jednak nie poddać.
(nie zapominaj)
(4)

22 lipca 2007 // 23:18
nie nadążam za różnorodnością świata
... może dlatego ostatnio, rzadko kiedy zasypiam przed 2 w nocy
nie nadążam, nie mam kasy, nie mam mieszkania, nie mam męża
ale czuję, że żyję
----
Jak mogłam zapomnieć dodać, że jestem już po obronie, która jednak była (według wszelkich wcześniejszych znaków na niebie i ziemi) żałosna i mile jej wspominać nie będę, ale już to mam za sobą i cieszę sie ogromnie. Postanawiam się wszędzie podpisywać z mgr ;)
(11)
     
|