|

archiwum
2008wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003grudzień listopad
linki
kontakt
ownlog.com
layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.
|

1 września 2004 // 22:20
Moje notki, są wspomnieniami emocji i uczuć. Wy widziecie mnie taką, jaką mnie 'przeczytacie'.
Nie chcę, żebyście przeczytali dziś, że jest źle. Nie chcę, choć łzy kapią na klawiaturę, bo po raz kolejny zaufałam i po raz kolejny zabolało. Bedę ufac, bo nie wyobrażam sobie innaczej jakiegokolwiek związku.
Wypłaczę się i mi przejdzie. Emocje miną.
Pomyślałam, ze po tym, jak odejdzie cała gorycz, cały żal zostanie to co jest rzeczywistością.
Dużo dziś myślałam nad tym Kim jestem, co i Kto mnie tworzy - jakie ja właściwie mam zycie. Jaką historie opowiadama...
Wiesz, coś Ci powie...
- mam piękne zycie!
Mam wokól siebie bliskich ludzi, Bóg nie żałował mi zdolności, generalnie jestem zdrowa, mam to, czego mi w życiu najbardziej potrzeba.
Dzięki moim rodzicom i swojej cięzkiej pracy skończyłam szkołę, wymarzone studia, dzięki Nim niedługo mam nadzieję spełnię jedno ze swoich kolejnych marzeń. Nie zawsze jest różowo, nie raz bolało, bo przechodziliśmy trudne okresy. Nie raz wszystko leżało w gruzach. Płakałam wtedy, płakałam głośno, bo chciałam żeby On zobaczył moje łzy - myślałam, ze Go to zmieni...
Przed chwilą siedziałam tam z tatą i ...
I zobaczyłam, ze On się rzeczywiście zmienił.
Postarzał się, spokorniał.
Kiedy patrzę jak bawi sie z mała Karolinką albo Emilem - wtedy myślę jak bardzo dobrym byłby dziadkiem dla moich dzieci.
I boję się, ze moze nigdy nie będzie...
Ktoś tam spiewał stara piosenkę ' to ostatnia niedziela' a ja myslałam 'Jezu, a jesli to jest nasz najlepszy czas?!? Jeśli...'
Dlaczego chciałabym Go zmienić? Jakie ja mam prawo, żeby od Niego wymagać tego czy tego? Ile ja w zyciu zobaczyłam, żeby Im mówić jak mają zyc?
Nic nie rozumiem - muszę to wreszcie zrozumieć.
A mama lezy chora.
Nienawidzę tego czasu - od dzieciństwa się boję, ze...
Nigdy bym nie była tym, kim jestem gdyby nie Oni.
I mogłabym iść teraz do Nich - powiedzieć im to wszystko.
A jutro? A jutro rzuciłabym im padline pod nogi. Nie chce.
Tak naprawde to nie potrafiłabym im tego powiedziec.
Postaram się Im chociaz to pokazać.
Robiłam dziś przetwory z jabłek.
Jeśli kiedyś do mnie przyjdziesz i otworzymy słoiczek - wiedz, ze jesz dżem z niezwykłego dnia.
I ta podróż.
Ta podróż była mi tak bardzo potrzebna.
Zrozumiałam.
Stałam pod wielkimi kasztanami i wiedziałam, ze to jest ten czas i to miejsce.
'Pokora to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, za to jak ono wygląda. To wzięcie odpowiedzialności za wszystko co się nam zdarza.
To głębokie postanowienie, że zrobi się wszystko, aby wyglądało pięknie, aby gościły w nim szczęście i miłość, poczucie spełnienia.
Pokora to słuchanie wewnętrznego głosu, to poddanie się kierownictwu swego Wyższego Ja, to rezygnacja z ego.
Pokora to przyjęcie życia takim jakie ono jest naprawdę. To uwolnienie żalów do życia i do Boga.
Pokora jest wtedy gdy nie mamy już śmiałości wygadywać bzdur, o tym, że nie ma w życiu sprawiedliwości i że jest ono okropne.
Pokora nie jest bezdradnym przyjmowaniem ciosów, ale stawieniem im czoła - rozprawieniem się z nimi, bo te ciosy to nic innego jak tylko nasza własna kreacja.
Pokora to odnalezienie siły w sobie, nawet jeśli wydaje się, że nie możemy już zrobić nawet jednego kroku dalej.
Pokora to uchwycenie się tej siły w sobie i wprowadzenie jej do każdej dziedziny naszego życia.
Pokora to głęboka wiara w to, że ta siła może wszystko.
Pokora to zaakceptowanie w sobie czystości i niewinności, nawet jeśli zawsze mówiono ci inaczej.
Pokora to głębokie zaufanie do procesu życia i wiara w nasze całkowite ocalenie.
Pokora to akceptacja własnej mocy i zdolności tworzenia szczęścia.
Pokora to świadomość obfitości życia, nawet wtedy gdy mamy w ustach jedyny i ostatni kęs.
Pokora to wiara w nasze piękno, nawet jeśli obraz w lustrze nie w pełni nam się podoba.
Pokora to łagodność w stosunku do siebie i swoich bliźnich.
Pokora to wiara w naszą wewnętrzną mądrość, nawet jeśli zawsze myśleliśmy, że my nic nie wiemy i nie umiemy.
Pokora to głębokie umiłowanie życia i jego mądrości.
Pokora to szacunek do każdej formy stworzenia. Pokora to działanie, a nie bierne oczekiwanie'
Uczę się...
(7)

4 września 2004 // 19:26
Tak bardzo na to czekałam.
Tak bardzo, ale kiedy wczoraj dostałam te wiadomość o wyjeździe - posypałam się, bo chyba mimo wszystko nie jestem / nie byłam na to przygotowana.
Słowo się rzekło, kobyłka u płotu.
Ino niech kobyłka będzie wypaśna!
Łuhuhu ...ale będzie...
Trzeba czekać - to czekamy...
(10)

7 września 2004 // 22:26
Siedziałam na łóżku w moim pokoju z biletem w ręku.
18.09 - to za 11 dni!Tak mało dni do mojego wyjazdu!
Boję się na przemian z takim totalnym uczuciem szczęścia, że nareszcie spełnia się to, o czym marzyłam tyle czasu.
Siedziałam i patrzyłam na stól zapchany ostatnimi zakupami - tyle rzeczy! Rany Boskie gdzie ja to wszystko spakuje!??! Ale ciężko się spakowac, kiedy wyjeżdża sie na rok czasu do obcego kraju, daleko od domu.
Najtrudniej spakować siebie samą, kiedy tutaj ma się całe swoje zycie.
Mam niewiele czasu, mnóstwo spraw do załatwienia, co chwilke 'coś' wyskakuje na drodze. Nie zawsze sobie radze, ale dzwonią, piszą, są ludzie, którzy służą pomocą - dziękuję Wam za to.
Potrzebuje żebyście byli. A jednocześnie nie potrafie się podzielić sobą dla wszystkich, którzy chcą się ze mną jeszcze zobaczyć przed wyjazdem.
W głowie pierdzielnik mysli.
I w domu się ze mnie śmieją, bo wszystkie zdania dubluje po angielsku - tak dla wprawy. Gadam pod prysznicem, siedząc przed kompem, jadac, chodząc, leżąc, jedząc - wali mi już!
Jestem optymistką - musi byc dobrze.
(14)

9 września 2004 // 21:12
Gocha> to juz praktycznie tylko 8 dni...
Brzydalek> ehh
Brzydalek> jakie masz odczucia ?
Gocha> sikac mi sie chce z podniecenia
Gocha> i sikac mi sie chce ze strachu
Gocha> czyli generalnie chce mi sie sikac :P
(7)

12 września 2004 // 19:07
Właśnie tak chciałam spędzić moja ostanią sobote w kraju. Wśród grona moich przyjaciół [i choć Iwonki nie było w Polsce - to była tam ze mną. Nie zapomne tamtej rozmowy telefonicznej] Bawić się, zapomnieć, wyskakać smutki, wyprosić śmiechem łzy. Czuć, ze się zyje i kochac to własnie uczucie.
Dziekuję, ze tak właśnie mogłam się tej nocy czuć.
Zakochałam się w takich powrotach.
I mimo, ze nie dane mi było pospać, a niewyspana Gocha = zmierzła Gocha - niedziela okazała się dniem przepięknym.
Ta ostania niedziela..
Nie mam słów...
Kocham. Już tęsknie.
(7)

14 września 2004 // 0:46
Spacer
Kasjopeja
Uścisk
Dobranoc
(5)

14 września 2004 // 18:34
Intensywnie poszukiwana jest niszczarka automatyczna.
Na drobne kawałeczki chce rozdrobnić moją ufność do Ciebie.
[Skoro już przedarłeś, nie bedzie mi żal.]
Dzis sie tak cholernie ucieszyłam, że jade bo Ty..., bo nie warto.
I pomyśleć, że nie dalej jak wczoraj...
Tfuu! Śliwki-robaczywki - psia mać! [a skórka niczego sobie...]
D y l e m a t y :
Jak wytłumaczyć mamie dlaczego sie płacze, skoro sie wie, że ta informacja ją zabije emocjonalnie?
23:49
o d r o b a c z y w i a n i e
stało się
na Twoje własne życzenie
(4)

15 września 2004 // 22:45
'Podobno zawsze, gdy ufność w sercu masz możesz zrobić wszystko'
Mam w posiadaniu już wszystkie potrzebne mi rzeczy,
napisałam dobry list,
zjadłam z 3 kg winogron,
poczytałam w wannie najbardziej odstresowujacą książkę, jaką obecnie znam [Garpa znaczy się],
odczytałam pare uroczych sms,
posłuchałam najulubieńszych,
wyłaczyłam sie na chwilę,
- dobrze jest.
Zdaje się, ze jestem gotowa.
[Nie chcę zapeszać, ale odrobaczywianie idzie zgodnie z planem.]
(7)

17 września 2004 // 1:13
Nie mogę znaleźć tamtej piosenki.
Nie mogę znaleźć dla siebie miejsca.
'Jest sie tym większym, im bardziej jest sie sobą'
Postanowiłam, że będę chodzić w tych kolczykach i tym pierścieniu Arabelli i będę go przekręcać wypowiadając życzenie.
Naucze sie rozumieć i przeczytam cała mitologię.
Myśl Gocha, myśl!
[świadomie]
Gocha>a co sie je zeby miec inwencje twórcza?
mleko>kobalt
Gocha>rozdrabniany?
mleko>pastę
Pożegnam sie jutro.
Jezuuu, jak to był cudny dzień!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(4)

17 września 2004 // 22:11
Do zobaczenia.
Jutro rano wyjeżdżam.
Nie czuję smutku, nie żałuję podjetej decyzji, nie zmieniłabym niczego.
Dlaczego więc płaczę? Bo jest to dla mnie trudne, ot tak po prostu.
Ostatnie dni uświadomiły mi, w jak wiele pięknych związków miedzyludzkich bogate jest moje życie - jak wielu mam ludzi dobrze mi życzących, jak wielu przyjaciół, jak oddanych najblizszych.Dziękuję za wszystkie uściski, pocałunki, czułe słowa, za prezenty, zdjęcia, za Waszą obecność.
Znów poczułam, co tak naprawde jest ważne.
Boję się, ale wiesz... częsciej boję się o Ciebie - dziel się ze mną sobą, a będę szcześliwa.
na pamiatkę zostawiam Ci garść modlitw
Spełniam marzenia i ponoć człowiek do pokonania ma jedynie siebie samego - walcze z tym co nigdy nie pozwoliłoby mi podjąc się takiego wyzwania. Będę silniejsza.
Nie zbłądzisz w drodze, po której Cię wiedzie ręka gwoździem przebita'
Ufam.
p.s. Od czasu do czasu będę tu zagladać - mam nadzieję.
(11)

27 września 2004 // 14:14
Minal tydzien jak jestem w Holandii, siedze wlasnie w bibliotece i wsciekam sie, bo przyzwyczailam sie do polskich znakow. Jest naprawde dobrze, mimo, ze ciezko i bardzo tésknie - daje rade, bo mieszkam z totalnymi wariatami - innaczej dawno bym juz oszalala. Codziennie ucze sie czegos nowego, codziennie poznaje nowych ludzi, codziennie bogace sie duchowo. Teraz wiem, ze zrobilam dobrze - rzeczywiscie dobrze, bo jestem madrzejsza, dojrzalsza. Cholernie ciezko jest opowiedziec w paru zdaniach co sie czuje - wazne jest to, ze robie to co chcialam robic. Holendrzy (mam nadzieje, ze nie wszyscy) ale maja totalnie popieprzone stosunki miedzyludzkie - trudno sie polapac o co komu chodzi - a kiedy nie mówia po angielsku a jedynie tym swoim niderlandzkim bywa naprawde wesolo :) Czekam z niecierpliwoscia na neta w domu ( wtedy napisze coß wiecej), bo nie stac mnie na przesiadywanie w bibliotece.
Dziekuje za wszystkie maile, smsy, telefony - to dla mnie wiele znaczy, choc musze przyznac, ze na komórke patrze jedynie wieczorem, kiedy klade sie spac - innaczej nie dalabym rady funkcjonowac normalnie, nie myslac o tym co zostawilam za soba.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, w dali slychac szum morza a ja w kieszeni mam muszelki - uwielbiam morze :)))))))
p.s. Nawet nie wiecie jak sie ciesze, ze robie to co robie.
Buziaki :*
(13)
     
|