|

nieistotne.ownlog.com
ownlog.com
|
Spotykają się w akademiku, jedzą makaron każdy na innym talerzu. O 16:20 zbierają się na tramwaj, jadą do teatru gdzie ktoś 'trzyma' dla nich bilety. Dzwonki w tym purpurowym teatrze odmierzają czas - czas wracać. Tramwajem. Ściągają buty, rozgrzewają zmarznięte, zmoczone nogi. Z kanapkami w ręku oglądają niezrozumiały film, a potem tańczą zmęczeni. Długi prysznic. Kładą się na małym tapczanie. O 7 dzwoni telefon.
Będzie poranne przywracanie kości do anatomicznie przypisanego im kształtu. Będzie salami i żółty ser na śniadanie. Będzie jeszcze jeden tramwaj, pociąg i autobus.
Ja jadę do Gliwic, po raz kolejny zmierzyć się z tym z czym coraz mniej siły mam się zmierzać. Jestem zmarznięta, głodna, sama.
Zostaje u znajomych na obiedzie, bardziej chyba z głodu bycia blisko ludzi.
Poznajemy się na nowo, inaczej, prawdziwiej.
Jest znowu autobus... i kolejny.
W domu pełno ludzi, śmieją się w mojej 'świętej' kuchni.
Jestem zmęczona.
Zasypiam.
Budzi mnie czyjeś zakradanie się do pokoju. Jest 10.
Idę na wybory, nie idę do kościoła. Piekę ciasto, oglądamy 'plac zbawiciela' - czuje jakbym rozerwała pooperacyjne szycie. Setki myśli i mycie twarzy zimną wodą. Inercja.
Oglądamy jeszcze na dobitke 'dom na końcu świata'.
Potrzebuję spaceru. Nie mam z kim iść.
29.11.2006 :: 21:11 ::::::: [83.22.0.229]
confetti
hej, ciekawy blog, taki inny graficznie. i treść też niepokojąca:))) pzdr
15.11.2006 :: 15:51 ::::::: [83.30.67.15]
wsza
każdy na innym talerzu...? to co to za akademik ;)
Nie masz z kim iść? Rozejrzyj się...
:)
12.11.2006 :: 23:37 ::::::: [83.13.47.162]
agaetis
a ja przegapiłam Carreya i Winslet, chciałam 3. raz obejrzeć :(
byłam w kościele, byłam u spowiedzi. silniejsza?
umieram z głodu. zrobię sobie coś do afirmacji.
pięknych snów.
[i dzięki]
|